English | Deutsch
Zdjęcie pochodzi z blogu warszawa78.blox.pl

Historie lokatorów

Koszmar na ul. Lutosławskiego

February 11, 2018 - 2:15 pm

p1050931Nie ma żadnych konsekwencji po nielegalnej eksmisji na bruk. Nawet jeśli prowadzi do śmierci.

W dniu 15 lutego przed Komisją Weryfikacyjną ma się odbyć rozprawa dotycząca kamienicy przy ul. Lutosławskiego 9. Warto jednak zadać pytanie dlaczego – mimo tragedii, które się tam rozegrały - prokuratura nie zajęła się sprawą wcześniej?

Nie żebyśmy mieli jakiekolwiek złudzenia co do sposobu pracy Prokuratury. Ale jednak jeśli w sprawie Joli Brzeskiej ta skompromitowana instytucja mogła zasłaniać się twierdzeniem, że nie znaleziono sprawców, sprawa przy Lutosławskiego 9 była zupełna inna. Tu sprawcy byli doskonale znani. Ale nie dopatrzono się żadnego przestępstwa. A to już całkiem inny poziom kryminalnej bezczynności.

Spadkobiercy dawnego właściciela odzyskali kamienicę tuż po zakończeniu kapitalnego remontu. Za publiczne pieniądze, bo to Gmina wszystko wyremontowała (urzędnicy ciągle zapewniają, że to niemożliwe – jednak gdy tak jest wygodnie, dzieje się to bez żadnych przeszkód). Od tego czasu właścicielka i jej rodzina nielegalnie (bo bez wyroku sądu) eksmitowali co najmniej 3 lokatorów. Jeden zmarł na ulicy.

Zaczęło się od lokatora zamieszkującego pod numerem 5. Wyrzucony bez wyroku, bez komornika. Później właścicielka i jej rodzina nielegalnie wyrzucili Darka z trzeciego piętra. Pan Darek był niepełnosprawny. Policja nie pomogła. Poszedł na komendę i tam miał usłyszeć, że ma wyważyć drzwi i zmienić zamki. Tak też zrobił, ale w końcu nie mógł pilnować mieszkania przez 24 godziny na dobę. Wyrzucono jego rzeczy przez okno. Do dziś jest bezdomny.

Najbardziej nękano pana Marka. Marek Orłowski, lat 65 (na zdjęciu wyżej), mieszkał w budynku od lat. Sąsiedzi wspominają go jako przemiłą osobę. Miał zaawansowaną cukrzycę. Pewnego razu w kwietniu, jedna z sąsiadek widziała scenę, której do końca życia nie zapomni. Na ulicy leżał pan Marek. Według opowieści lokatorki, mąż i syn właścicielki kopali go w twarz i okradali go. Był cały pokrwawiony. Rodzina właścicielki miała wtedy ukraść od niego klucze do mieszkania, dowód osobisty oraz pieniądze.

Pan Marek nie miał kluczy, ale jego mieszkanie było otwarte. Nadal w nim przebywał, ale nie mógł już zamykać drzwi, bo nie miał klucza. Starał się tam dalej mieszkać, ale - jak mówi sąsiadka – właściciele wchodzili mu do mieszkania.

Parę tygodni później ponownie został dotkliwie pobity. Sąsiadka mówi, że tym razem biła go sama właścicielka. Miała uderzyć kilkukrotnie jego twarzą w drzwi. Inna sąsiadka, która wracała do domu po pracy widziała jego rzeczy wyrzucone na śmietniku. Drobne meble, ubranie, glukometr i paski do pomiaru cukru we krwi. Gdy przyszedł do swojego mieszkania, znalazł drzwi zamknięte. Już nie mógł do nich wrócić.

W lodówce w lokalu została insulina. Wezwano policję. Gdy przyjechali, szeptano im coś do ucha. Policja powiedziała sąsiadom, że trwa proces eksmisyjny wobec Pana Marka. Sąsiedzi uświadomili policjantów, że nawet jeśli tak jest, jeśli nie ma wyroku sądu i nie ma komornika, nie może być legalnej eksmisji.

To niestety nie pierwszy raz, gdy odbyła się tego typu eksmisja. I nie pierwszy raz na Żoliborzu, gdzie mówi się, że policja broni mafii. Sami także byliśmy przy takich próbach, np. w przypadku Luizy Podedworny, gdy policjant z Ochoty nam powiedział, że właściciel może robić, co chce i jeśli twierdzimy inaczej, nie wiemy o czym mówimy.

Pan Marek miał usłyszeć groźby, że jeśli pojawi się na ul. Lutosławskiego – nawet na ulicy – zostanie pobity. Bał się. Policja nic nie robiła. Wylądował na ulicy.

Parę tygodni później sąsiedzi spotkali go na ulicy. Jego stan zdrowia był bardzo zły. Cierpiał na stopę cukrzycową. Jego noga była opuchnięta i pokryta ranami. Wezwano karetkę i pan Marek spędził 2 tygodnie w szpitalu Bielańskim. Wysłano pismo w jego sprawie do prokuratury. Sprawa, jak można się spodziewać, została oczywiście umorzona.

Jak się okazało, osoby z lokalówki wiedziały, że był bezdomny. OPS mu pomagał i doskonale wiedział o jego sytuacji. Pan Marek czasami mieszkał w pustostanie, czasem na ulicy. Miał wprowadzić się do mieszkania, które zostało mu przyznane w połowie grudnia.

Nie dożył. W dniu 9 grudnia 2015 r. znaleziono jego zwłoki. Zmarł na ulicy.

Nie miał odpowiednich leków. Nie był leczony w szpitalu. Nie dostał lokalu tymczasowego. Po prostu spał na ulicy w opłakanym stanie i w końcu zmarł.

Choć istnieje przestępstwo nieumyślnego spowodowania śmierci, nikomu nie przyszło do głowy, aby postawić komukolwiek zarzuty, czy nawet zdobyć się na stwierdzenie, że coś poszło nie tak. Jesteśmy ciekawi, co z tym zrobi Komisja Weryfikacyjna.

Para lat temu wprowadzono do Kodeksu Karnego artykuł o nękaniu lokatorów. Stało się to bez jakiejkolwiek konsultacji z organizacjami lokatorskimi. Przyjęto puste przepisy, które nikogo nie chronią. Nie ma żadnych środków prawnych, aby lokatorzy mogli uzyskać natychmiastową pomoc w takich przypadkach, jak nielegalna eksmisja. Przestępstwo jest w kodeksie, jednak nękanie lokatorów ma miejsce na porządku dziennym. Jak ostatnio stwierdzili policjanci na pewnym komisariacie - „u nas policja i prokuratura podchodzą do tego inaczej”. Doskonale o tym wiemy.

W czerwcu 2017 r. Komitet zgłosił nękanie lokatorów w innym budynku. Dopiero kilka dni temu policja skontaktowała się z nami, żeby o tym porozmawiać. Widocznie po interwencji Komisji.

8 miesięcy? W przypadku konfliktu z agresywnymi właścicielami, nawet 8 dni to jest za późno. Lub 8 godzin. Po 8 godzinach właściciel może lokatora eksmitować, a nawet zamordować.

Codziennie lokatorzy z całego kraju starają się walczyć z czyścicielami kamienic. Zgłoszenia są ignorowane, a właściciele zdejmują dachy, zalewają mieszkania i nielegalnie eksmitują.

DOŚĆ!

Nie będziemy milczeć i udawać, że wszystko jest OK. I że nas satysfakcjonują medialne pokazówki. Domagamy się realnych zmian!

Na początek potrzebujemy nareszcie nowelizacji Ustawy o ochronie praw lokatorów w kierunku zwiększenia, a nie zmniejszenia praw lokatorów. Musi zostać wprowadzony jasny przepis zabraniający nielegalnej eksmisji i przewidujący konkretne dotkliwe kary. Nie żaden mandat, z którego właściciele będą się tylko śmiać. Prawo musi być skonstruowane tak, aby policja musiała być informowana o wszystkich egzekucjach komorniczych odbywających się w dzielnicy w danym dniu, a jeśli lokator czy sąsiedzi zgłoszą inną, nielegalną eksmisję, policja musi natychmiast interweniować i zatrzymać osoby odpowiedzialne za łamanie prawa. Nie tak jak teraz, gdzie policja po prostu współdziała z właścicielami w nielegalnych eksmisjach.

Niedługo zaprezentujemy konkretne propozycje. Nie chcemy żadnych wymówek! Nękanie lokatorów to jawne bezprawie w kryminalny sposób tolerowane przez prokuratury, sądy i policję!

Chcemy dowiedzieć się, jak to się stało, że w Warszawie pozwolono, aby człowiek zmarł na ulicy bez dachu nad głową. A przecież to nie pierwszy taki przypadek i nawet w tej chwili po ulicy tuła się jeszcze jedna ofiara nielegalnej eksmisji z tego samego domu – na granicy przeżycia.

Chcemy dowiedzieć się dlaczego nie ma żadnej kontroli nad policją, która nieraz dopuszcza się nękania lokatorów razem z czyścicielami. Bo jak inaczej można nazwać sytuację, gdy musimy pilnować godzinami lokatorki w ciąży, by bronić ją przed napaścią właściciela, a policjant przychodzi powiedzieć nam, że lokatorka nie ma żadnych praw! Wątpimy, że był po prostu ignorantem. Ten policjant był kolaborantem.

Chcemy zachować pamięć o Marku Orłowskim, kolejnej ofierze bezkarności czyścicieli kamienic. Kolejnej ofierze traktowania ludzi jak śmieci za przyzwoleniem władz, ofierze ignorancji i wspólnictwa instytucji państwowych i polityki opartej na PR-owych frazesach.

Podczas naszego protestu pod Pałacem Prezydenckim, uczcimy pamięć pana Marka. Minutą ciszy, ale i dalszą walką!

Protest odbędzie się w dniu 17 lutego o godz. 13:00 pod Pałacem Prezydenckim

2 komentarzy Koszmar na ul. Lutosławskiego

Lokatorzy z ul. Ząbkowskiej 12 boją się o swoją przyszłość

February 3, 2018 - 5:06 pm

zabkowska12Od prawie roku trwa budowa nowej inwestycji pod adresem Ząbkowska 14. Z powodu budowy zaczęły się problemy, takie jak pękanie ścian w kamienicy pod numerem 12. Kamienica frontowa przeszła rewitalizację w 2001 roku i przed budową była w stosunkowo dobrym stanie. Lokatorzy starali się alarmować i doprowadzić do zabezpieczenia zabytkowej kamienicy na czas trwającej po sąsiedzku budowy. Niestety nic nie zostało zabezpieczone i w miarę postępów budowy sytuacja sąsiedniej kamienicy stawała się coraz gorsza. Nie wiadomo dlaczego nie zatrzymano prac pod numerem 14, ale kiedy nie wiadomo o co chodzi…

Jak się dowiadujemy, Dzielnica postanowiła wypowiedzieć lokatorom umowy najmu. Zdaniem lokatorów problemy budowlane dotyczą tylko części kamienicy. Nikt ich jednak nie poinformował, jaki jest zakres problemów budowlanych wykrytych przez Powiatowy Inspektorat Nadzoru Budowlanego. Lokatorzy obawiają się teraz (prawdopodobnie słusznie), że Dzielnica wysiedli ich i że nie będą mogli już wrócić do wyremontowanych lokali.

Komitet Obrony Praw Lokatorów pragnię zwrócić uwagę na problemy lokatorów związane z rewitalizacją, remontami oraz gentryfikacją Pragi. Jest jasne, że nie ma dość zasobów mieszkaniowych w naszej dzielnicy (ani w całej Warszawie), aby starczyło na lokale zamienne dla wszystkich wysiedlanych lokatorów. Oprócz tego, według Ustawy o ochronie praw lokatorów, każdy lokator ma prawo wrócić do wyremontowanego lokalu/budynku. Na Pradze widać przykłady bardzo szybkich remontów zabytkowych kamienic wykonywanych przez prywatne firmy. Oczekujemy więc, że Miasto będzie w stanie wykonać prace remontowe równie szybko, nie zakłócając życia lokatorów.

W momencie, gdy lokatorzy niejednej kamienicy wymagającej pilnych remontów czekają na przydział lokalu zamiennego, Dzielnica zamierza pod przymusem wysiedlić lokatorów innych kamienic, aby przeprowadzić w nich rewitalizację. Wielu lokatorów woli pozostać w swoich mieszkaniach lub otrzymać gwarancję powrotu do swojego wyremontowanego lokalu.

Komitet Obrony Praw Lokatorów domaga się podjęcia działań zmierzających do zapewnienia lokatorom możliwości powrotu, gdy tego chcą i zaprzestania wysiedleń, szczególnie w obecnej sytuacji głodu mieszkaniowego w Dzielnicy.

Skomentuj Lokatorzy z ul. Ząbkowskiej 12 boją się o swoją przyszłość

Siedlecka 25: Starych drzew się nie przesadza!

January 20, 2018 - 11:23 pm

siedleckaProgram tzw. „rewitalizacji” staje się dla wielu lokatorów coraz bardziej kontrowersyjny. Jak już niejednokrotnie wskazywaliśmy Zakład Gospodarowania Nieruchomościami – na podstawie wytycznych Ratusza – lekceważy dążenie lokatorów do powrotu do zajmowanych wcześniej mieszkań. Zmienia się układ mieszkań, naszym zdaniem często niepotrzebnie. Mimo szumnych zapowiedzi o możliwości powrotu, mogą się one okazać nieprawdziwe, gdyż lokatorzy nie będą mogli wrócić do swoich dawnych mieszkań, bo te zostaną po prostu zmienione lub zlikwidowane.

W takiej sytuacji znajdują się lokatorzy z Siedleckiej 25. Nie chcą się wyprowadzać z tej kamienicy. Najstarsza osoba – Pani Aleksandra - ma 97 lat. Ciężko pracowała przez całe życie, przeszła przez koszmar na Pawiaku. Od wojny mieszka na Siedleckiej 25. W ostatnich miesiącach, pogorszył się jej stan zdrowia, m.in. pamięć, ale jest świadoma tego, co się dzieje wokół niej. Zna sąsiadów, którzy zawsze są dla niej mili, chodzi do kościoła tuż obok. Nie może wyobrazić sobie wyprowadzki.

Inni mieszkańcy podobnie. Pani Jadwiga ma 86 lat, mieszka na Siedleckiej od kilkudziesięciu lat. Jest sama. Jest bardzo związana z sąsiadami, którzy zawsze okazują sobie pomoc. Nie wyobraża sobie wyprowadzki. Mówi, że woli umrzeć.

Zachęcamy do obejrzenia krótkiego filmu z wypowiedziami mieszkańców ul. Siedleckiej 25. Wspierajmy ich! (dalsza część tekstu poniżej)

Niestety jest tak, że proces „rewitalizacji” ma najbardziej negatywny wpływ na osobę starsze, które spędziły czasem całe życie w jednej dzielnicy. Mają tam znajomych, znają okolicę. Inna grupa lokatorów, którzy bardzo silnie przeżywają wysiedlenie to ci, którzy bardzo wiele zainwestowali w remont swoich mieszkań. Ci ludzie często nie dostali żadnej pomocy ze strony ZGN-u i robili remonty na własny koszt. Dzięki takim lokatorom, budynki nie popadły w ruinę, a mieszkania zostały zachowane w dobrym stanie. W zamian za swój wysiłek ci lokatorzy mogą wszystko stracić.

Osoby starsze i samotne nawet nie wyobrażają sobie, jak urządzą się w nowym lokalu, gdzie często ich meble nawet się nie mieszczą. ZGN naciskał na jedną mieszkankę, aby przyjęła mieszkanie na Woli z malutkim aneksem kuchennym i łazienką. Bez miejsca na pralkę i inne meble, które ma na Siedleckiej. Na lokatorów często jest wywierana presja, aby przyjęli jakikolwiek lokal, nawet jeśli nie ma takiego samego standardu jak poprzedni – co według Ustawy o ochronie praw lokatorów w ogóle nie powinno mieć miejsca. Jednemu lokatorowi wskazano lokal bez C.O. i ciepłej wody. Na Siedleckiej C.O. zostało zainstalowane podczas poprzednich remontów.

Rzeczywistość jest taka, że przez fatalną politykę mieszkaniową uchwalaną przez Radę Miasta przez trzy kolejne kadencje nie zbudowano i nie wyremontowano wystarczającej liczby lokali komunalnych. A teraz się okazuje, że nie ma dokąd wysiedlić wszystkich lokatorów. Oprócz tych objętych rewitalizacją, są także osoby wysiedlone z powodu katastrofy budowlanej lub mieszkańcy oczekujący na lokale, m. in. z reprywatyzowanych zasobów.

Po tym, jak interweniowaliśmy w sprawie ul. Markowskiej 12 i 14 i Siedleckiej 25 (oficyna), władze Dzielnicy wycofały się z części wysiedleń. Rzecznik Dzielnicy powiedział dziś na spotkaniu, że około 100 mieszkań nie zostanie wysiedlonych po tej zmianie planów. Jest taż szansa, że ta liczba wzrośnie.

Oczywiście, kiedy są wysiedlenia, zawsze jest ktoś, kto chce zamieszkać gdzie indziej – bo zmieniła się wielkość rodziny, czy też wystąpiły inne przyczyny. Są też ci, którzy boją się zaprotestować, czy akceptują wszystko, co mówi ZGN. W przypadku Siedleckiej 25 ktoś przekonał przynajmniej jedną lokatorkę, że budynek zaraz będzie się jej walić na głowę, co oczywiście nie jest prawdą. W chwili obecnej nie ma żadnego zagrożenia budowlanego.

Co prawda, na zewnątrz spadł tynk i warto odnowić elewację. Są tam drewniane stropy, które warto zmienić, choć problemy występują tylko w kilku miejscach.

Wspomnieliśmy już o innym budynku – Siedlecka 25 oficyna. Tam chciano wysiedlić lokatorów, a ci się temu stanowczo sprzeciwili. I jakoś remont będzie się odbywać bez konieczności wysiedlenia mieszkańców. Ten budynek nie jest w lepszym stanie, niż budynek frontowy. Ale jeśli porównamy budynki objęte rewitalizacją z innymi w dzielnicy zobaczymy, że to nie stan budynku decyduje o tym, czy zostanie tam zrobiony kapitalny remont.

Siedlecka 25 (front) nie wymaga dużego remontu. W tej samej dzielnicy są budynki w o wiele gorszym stanie. Na początku mówiono, że będą wysiedlenia tylko z 3 piętra, gdzie będą remontowane stropy… ale teraz słyszymy, że cały budynek ma zostać wysiedlony.

Trzy kamienice dalej, na Siedleckiej 29, nie wysiedlają lokatorów. Ale remont tam także nie jest konieczny. Widać, że klatka schodowa jest bardzo ładna i całkiem niedawno zamontowano nowe okna i parapety i odmalowano klatki schodowe. Ale teraz konserwator zabytków mówi, że nie może być okien PCV i że muszą zostać zmienione na drewniane. Takie remonty są robione za nasze pieniądze, a w tym samym czasie na całej Pradze nadal są lokale bez C.O. i bez nowych okien.

W przypadku domu pod numerem 25, też zapisanego do Gminnej Ewidencji Zabytków, ma się zmienić układ mieszkań, a nawet ma zostać dobudowane piętro. To, że ZGN chce zmienić układ mieszkań ma bardzo duże znaczenie dla niektórych lokatorów.

Na Siedleckiej 25, 97-letnia Pani Aleksandra mieszka na ostatnim piętrze razem z córką i wnuczką. Są idealnymi mieszkańcami – nie zalegają z czynszem, mają czyste i zadbane mieszkanie. Tak jak inni, którzy chcą zostać. Są lokatorzy, którzy od lat dbali o swoje mieszkania.

Gdyby remont stropu wymagał ich wysiedlenia na krótki czas, to nie byłoby aż takiego problemu. Ale lokal ma zostać zmniejszony o 7 metrów, w związku z czym powrót może się okazać niemożliwy. Czasem słyszymy od przedstawicieli Gminy, że to jest koniecznie, że pewnie ktoś ma łazienkę na korytarzu, że trzeba utworzyć pełnowartościowe lokale. Ale w tym przypadku – tak jak w wielu innych, które widzieliśmy, tak nie jest. Nie ma żadnej potrzeby, by lokal został zmniejszony. Mieszkanie obok jest pełnowartościową kawalerką o powierzchni ok. 30 metrów.

Lokatorzy, których odwiedziliśmy chcą pozostać w budynku i nie ma żadnego powodu (oprócz biurokracji i nieludzkiego dążenia do gentryfikacji), by im na to nie pozwolić. Można sobie przecież wyobrazić, że na czas remontu przeniosą się piętro niżej.

Głównym problemem jest tu traktowanie ludzi jak żywego inwentarza, jak mebli (zgodnie z opisem samych lokatorów), które można po prostu wyrzucić. Biurokratyczna administracja tworzy estetyczne prezentacje w PowerPoincie, gdzie mówi się wiele o współczesnych standardach i pojęciach socjologicznych, o zaletach termomodernizacji… ale nie mówi się o skutkach wysiedlania ludzi.

Jeszcze parę miesięcy temu do wysiedlenia było ok. 400 mieszkań. Teraz o około. 100 mieszkań mniej. Domagamy się, aby absolutna większość lokatorów, którzy tego chcą mogła wrócić do swoich mieszkań. I nie chodzi o to, żeby im wmówić, że nie mają wyboru (co próbuje robić ZGN). Szczególnie starsi mieszkańcy zasłużyli na spokojne lata starości i powinni być beneficjentami poprawionego standardu rewitalizowanych budynków.

Komitet Obrony Praw Lokatorów będzie interweniować w tej sprawie i mamy nadzieję, że mieszkania będą mogły zostać uratowane tak, aby lokatorzy mogli nadal w nich mieszkać i dożyć w nich swoich lat.

1 komentarz na temat Siedlecka 25: Starych drzew się nie przesadza!

Problemy lokatorów zdeprywatyzowanych kamienic

January 13, 2018 - 10:07 pm

Komitet Obrony Praw Lokatorów pragnie zwrócić uwagę na problemy lokatorów kamienic, wobec których zapadły decyzje Komisji Weryfikacyjnej. Prezentujemy rozmowę z lokatorkami z trzech kamienic odebranych prywatnym właścicielom przez Komisję i nasze postulaty w artykule poniżej.

Jesteśmy świadomi uchwalonych przez Sejm poprawek do Ustawy o szczególnych zasadach usuwania skutków prawnych decyzji reprywatyzacyjnych dotyczących nieruchomości warszawskich, wydanych z naruszeniem prawa, w tym poprawek, które mają pomóc lokatorom z eksmisjami z kamienic podlegających weryfikacji. Jednak nadal występują poważne problemy, które muszą zostać rozwiązane.

Poniżej wymieniamy wstępną listę problemów i naszych postulatów.

1. Problem umów

Lokatorzy zwrócili naszą uwagę na fakt, że przedstawiciele dzielnicy Śródmieście wyrazili opinię, że nawet po ewentualnym wpisaniu m.st. Warszawy do księgi wieczystej przywróconej kamienicy, władze miasta niekoniecznie zamierzają przywrócić stare umowy i będą weryfikować dochody najemcy. W szczególnej sytuacji mogą się znajdować osoby z wypowiedzianymi umowami. Chcemy doprowadzić do przywrócenia najmu na starych zasadach na czas nieokreślony, bez żadnych innych wymagań i bez składania nowych wniosków lub konieczności spełnienia dodatkowych kryteriów metrażowych, dochodowych, itd. Uważamy cały czas, że Miasto naruszyło swoje obowiązki wynajmującego przekazując umowy najmu razem z budynkami. Poprzednio obowiązująca umowa musi zostać przywrócona nawet, jeśli została wypowiedziana przez prywatnego właściciela.

Rozumiemy, że intencją jednego z punktów nowelizacji Ustawy jest, aby lokatorzy powrócili do umów z Miastem, ale być może potrzebne są bardziej precyzyjne przepisy w sytuacji, w której Miasto próbuje się za wszelką cenę pozbyć lokatorów i korzystać w tym celu z każdej możliwej luki prawnej.

2. Problem zadłużenia

Ponieważ nowi właściciele często żądali kolosalnych czynszów, u wielu lokatorów powstało zadłużenie. Niekiedy niesłusznie naliczano zadłużenie na następców prawnych np. wobec córki Jolanty Brzeskiej. Stoimy na stanowisku, że w sytuacji, w której zapadła decyzja, że kamienica została zreprywatyzowanej z naruszeniem prawa, powstałe w wyniku tej sytuacji zadłużenie powinno zostać anulowane. Wiemy, że to nie stanie się automatycznie i będzie wymagało procesów sądowych, ale lokatorzy powinni otrzymać w tym zakresie wsparcie. Niestety lokatorzy często są zmuszeni ponosić ogromne koszty obsługi prawnej. Potrzebna jest zatem darmowa pomoc prawna oraz jakaś forma wsparcia od Ministerstwa Sprawiedliwości, tak aby wszystkie roszczenia wynikające z bezprawnej reprywatyzacji zostały anulowane.

Nie byłoby słuszne, gdyby odszkodowanie wypłacone lokatorom służyło tylko do zaspokojenia niesłusznych roszczeń takich osób, jak Marek M.

3. Problem uszkodzeń budynków i remontów

W kamienicy przy ul. Nowogrodzkiej 6a trwa jeszcze remont, który będzie miał nieodwracalne skutki (nadbudowa zabytkowej kamienicy). Wcześniej w trakcie tzw. „remontu” zostały zniszczone istniejące ściany, klatki schodowe. Nie powinno być tak, że prywatny właściciel zaczyna remont, a kamienica zostaje zwrócona do Miasta w takim stanie, że większość mieszkań nie nadaje się do wykorzystania. Kamienica powinna albo zostać wyremontowana do końca, albo właściciel powinien pokryć koszty remontu umożliwiającego korzystanie z budynku.

4. Odszkodowanie

Jedną z najgłośniejszych obietnic Komisji oraz Ministerstwa jest to, że lokatorzy zdeprywatyzowanych kamienic otrzymają odszkodowania. Oczywiście ważne tu są szczegóły. Nie wiadomo, jakie będą zasady przyznawania odszkodowania, czy będą jakieś limity, czy będą mieć zastosowania zwykłe przepisy Kodeksu Cywilnego itd. Uważamy, że są możliwe różne rodzaje odszkodowania: np. zwrot różnicy między czynszem podwyższonym, a komunalnym (nawet jeśli lokator mieszkał w innym budynku), zwrot kosztów prawnych ponoszonych w związku ze sprawami sądowymi, zwrot kosztów związanych z utratą zdrowia i odszkodowanie za straty moralne i psychiczne. Jednak biorąc pod uwagę praktykę sądownictwa w Polsce jest duża szansa, że te dwie ostatnie kategorie nie zostaną odpowiednio docenione i odszkodowania pokryją tylko te szkody, gdzie będzie można udowodnić konkretne materialne straty. W naszym przekonaniu to nie byłoby sprawiedliwe rozwiązanie. Uważamy, że oprócz odszkodowania za konkretne materialne straty każdy lokator zdeprywatyzowanych kamienic powinien otrzymać zryczałtowaną sumę odszkodowania.

To tylko najważniejsze z problemów. Warto zaznaczyć, że lokatorzy mają bardzo złe doświadczenia w kontaktach z Miastem oraz jego przedstawicielami i dlatego pojawiły się postulaty, by kamienice zostały przekazane Wojewodzie, a nie Gminie. Powodem jest brak zaufania, że Ratusz będzie działać w obronie interesów lokatorów. To na pewno wymaga dalszej dyskusji.

W związku z tymi problemami, chcemy spotkać się z przedstawicielami Komisji i władz samorządowych, aby upewnić się, że będą przestrzegane interesy lokatorów trzech zdeprywatyzowanych dotąd kamienic (oraz wszystkich, które zostaną zdeprywatyzowane w przyszłości).

Skomentuj Problemy lokatorów zdeprywatyzowanych kamienic

Urzędnicy nadal nie udzielają pomocy rodzinie Gosi z ul. Żółkiewskiego

December 4, 2017 - 10:39 am

gosiaGosia z ul. Żółkiewskiego od 2 lat czeka na lokal, który by nie stanowił zagrożenia zdrowotnego dla jej rodziny.

W mieszkaniu mieszka 7 osób, w tym 3-tygodniowe niemowle i dwójka dzieci i cierpią na różne dolegliwości związane z wilgocią i grzybem. Nie może już ogrzewać opałem ze względu na niedrożność kominów, z którą administracja nic nie robi. Ogrzewanie elektryczne kosztuje majątek. O nowym mieszkaniu nadal nic nie wiadomo, gdyż Praga-Południe twierdzi, że nie ma lokali.

Domagamy się niezawilgoconego lokalu ze sprawnym ogrzewaniem dla Gosi i jej rodziny! Jak słyszymy na Radzie Warszawy, Miasto planuje “wakacje czynszowe” dla użytkowników pracowni artystycznych. Domagamy się wakacji czynszowych dla Gosi!

Skomentuj Urzędnicy nadal nie udzielają pomocy rodzinie Gosi z ul. Żółkiewskiego

Dzika rewitalizacja na Łochowskiej 37 i 38a

July 16, 2017 - 9:28 pm

lochoKomitet Obrony Praw Lokatorów odwiedził lokatorów kamienic położonych przy ul. Łochowskiej 37 i 38a. Przekonaliśmy się kolejny raz, że urzędnicy dzielnicy Praga-Północ starają się zmusić mieszkańców do wypełniania wniosków o lokal zamienny (choć nie wymaga tego ani Ustawa o ochronie praw lokatorów, ani Ustawa o rewitalizacji). Ponadto, plany remontowe opierają się na nieprawdziwych danych. I tak na Łochowskiej 37 lokatorzy pokazują dokumentację fotograficzną świadczącą o tym, że stropy są betonowe, a nie - jak twierdzi Dzielnica - drewniane.

Lokatorzy obawiają się, że pieniądze, które włożyli w remont i adaptację lokali przepadną w wyniku niepotrzebnych remontów. Niektórzy nie będą mogli wrócić, bo miejsce ich lokali zajmą… windy.

Skomentuj Dzika rewitalizacja na Łochowskiej 37 i 38a

Wysiedlenia bez powrotu - los mieszkańców Markowskiej 12 i 14

July 2, 2017 - 8:51 pm

19657137_1360307177351161_388748232608380641_nOd wielu lat trwa debata ze zwolennikami tzw. „rewitalizacji”. Wydaje się bowiem, że to jest po prostu taka ładna nazwa na gentryfikację. Rewitalizatorzy twierdzą, że rewitalizacja ma na celu poprawienie jakości życia mieszkańców, w tym lokatorów rewitalizowanych kamienic. Nie raz konfrontowaliśmy władze Dzielnic oraz Miasta i różnych zwolenników rewitalizacji z sytuacjami, w których lokatorzy byli wypędzani z domów, gdzie spędzili wiele lat swojego życia, czasem do innych dzielnic. Obecnie mamy do czynienia z innym przykładem, gdzie lokatorzy mogą zostać wysiedleni. Dzieje się to przy ul. Markowskiej 12 i 14 na warszawskiej Pradze.

Cały czas gentryfikatorzy starają się nas przekonać, że nie robią nic, by specjalnie utrudnić powrót do mieszkań. Jak przekonuje Tomasz Krettek z Biura Polityki Lokalowej „Będzie istniała możliwość powrotu do rewitalizowanej dzielnicy”. [1] Jednak już wiemy, że tzw. „możliwość” nie jest żadną gwarancją. Na ul. Markowskiej specjalnie zrobiono wszystko, aby część lokatorów wysiedlić bez możliwości powrotu.

Warto zacząć od faktu, że stan techniczny budynku jest dobry i w porównaniu do innych w dzielnicy, jest po prostu świetny. Budynki były już remontowane w ramach „rewitalizacji” w latach 2008-2010. Wtedy m.in. zainstalowano centralne ogrzewanie i nie trzeba było nikogo wysiedlać w czasie remontu.

Lokatorzy zdziwili się więc, gdy nagle zostali poinformowani, że ich budynki zostaną „zrewitalizowane” ponownie i że muszą składać wnioski o lokale zamienne do gminy. A niektórzy dowiedzieli się, że nie powrócą, ponieważ ich mieszkania przestaną istnieć.

Co do zasady (co często powtarzają gentryfikatorzy), lokatorzy powinny powrócić do swoich mieszkań po zakończeniu remontu w ramach tej samej umowy najmu. [2] Tak więc nie jest potrzebna żadna ponowna weryfikacja, czy nowy wniosek. Jednak od lat alarmujemy, że są stosowane metody mające na celu obejście przepisów i wysiedlanie lokatorów. Na przykład mieszkania mogą zostać zlikwidowane przez przebudowę (np. połączenie kilku lokali) lub zmianę ich funkcji. [3] [4]

W przypadku ul. Markowskiej 12 i 14 postanowili właśnie tak zrobić, aby lokatorzy nie mogli powrócić do swoich mieszkań. N.p. lokatorom lokali 11, 12, 12A oraz 13 przy. Markowskiej 14 wprost powiedziano, że te lokale nie będą istnieć, więc nie będą mieli dokąd wrócić.

Na Markowskiej 12 i 14 jest łącznie 49 lokali i 104 lokatorów. Zakład Gospodarowania Nieruchomościami podaje, że aż 20 z 49 lokali zostanie zmienionych pod względem metrażowym, a niektóre zostaną całkowicie zlikwidowane.

Postanowiliśmy odwiedzić lokatorów obu budynków. W szczególności byliśmy zainteresowani tym, czy jest jakaś uzasadniona przyczyna likwidowania tych mieszkań. Zobaczyliśmy mieszkania w dobrym stanie, gdzie można spokojnie dalej mieszkać (zobacz wideo poniżej). Widać, że lokatorzy starannie dbali o swoje mieszkania, inwestowali w różne drobne remonty. Nie ma żadnych przyczyn, aby coś zmienić.

Plany wymyślone przez urzędników w oczywisty sposób nie miały na celu dołożenia starań, by pozostawić lokatorów w ich mieszkaniach. Lokatorzy nie chcą się z nich wyprowadzać. Jeśli Miasto chce tworzyć większe lokale, niech buduje nowe, czy remontuje pustostany i niech pozostawi dotychczasowych mieszkańców w spokoju.

19554710_1360307597351119_8391392804991972583_nKoszty społeczne takiej polityki

Decyzje o rewitalizacji tego kawałka Pragi są związane z planami gentryfikacji naszej dzielnicy. Budynek mieści się naprzeciwko modnych apartamentów w byłych zakładach Koneser, a wiceprezydent Olszewski przewiduje obok siedziby dla organizacji pozarządowych, zamiast nowych mieszkań. Plan został przyjęty przez Radę Warszawy – to ciało, które tak pochopnie głosowało za wszystkim, co jest związane z wielkim i skorumpowanym biznesem zarabiania na nieruchomościach – od planu zagospodarowania działek wokół PKiN, do przeniesienia gimnazjum przy ul. Twardej do planów gentryfikacyjnych. Niedawno zarząd dzielnicy Praga Połnoc także podjął uchwałę w tej sprawie.

Obecnie na Pradze sytuacja lokatorów mieszkających w zasobach miejskich nie wygląda najlepiej. Setki rodzin czekają na przydział lokali, a setki innych powinni znaleźć się na liście. Wśród nich są osoby ze zreprywatyzowanych mieszkań, których nie stać na czynsz i już popadli w spiralę zadłużenia, z którego nigdy prawdopodobnie nie wyjdą. Są także rodziny, które mieszkają w lokalach nienadających się do zamieszkania lub w niewłaściwych warunkach – np. ze zbytnim zagęszczeniem lub bez udogodnień niezbędnych dla osób niepełnosprawnych. Można powiedzieć, że co przynajmniej kilka tysięcy osób cierpliwie czeka na przydział mieszkań, a wielu z nich mieszka w warunkach uwłaczających godności ludzkiej.

W tej samej dzielnicy są lokatorzy, którzy dotąd byli szczęśliwi, bo mieszkają w wyremontowanych budynkach, ale mają z nich zostać wysiedleni. Tak jak lokatorzy wysiedleni z powodu katastrof spowodowanych przez nieuważną budowę metra, będą dostawać mieszkania z puli mieszkań Gminy, poza kolejnością.

19554222_1360307870684425_4305863835530211117_nLokatorzy są wściekli, bo nikt nie porozmawiał z nimi normalnie, tylko narzucono im coś z góry, nie licząc się z tym, jak bardzo są przywiązani do swoich mieszkań. Są traktowani jak meble, które można przenieść w dowolne miejsce wedle potrzeb lub wyrzucić na śmietnik. Są też takie sytuacje, że ktoś zarabiał o 20 złotych za dużo, czy mieszka z siostrą bez zgody. Zamiast przestrzegać przepisów, Gmina zawsze stara się znaleźć powód, by wyrzucić mieszkańców z mieszkań komunalnych.

Koszty społeczny będą oczywiście takie, że bez uzasadnionych przyczyn ludzie zostaną wysiedleni z domów, gdzie mieszkali wiele lat, zerwą kontakt z sąsiadami i ze swoją dzielnicą. Wielu osób przeżywa traumę i czuje bezradność wobec bezdusznego systemu, który traktuje ich w sposób nieludzki. W nowych mieszkaniach (o ile je dostaną) nie będą się czuli tak pewnie, może nie będą inwestować w nowe kafelki, czy wymieniać coś, bo nigdy nie wiadomo, czy Gmina nie wysiedli ich ponownie, czy roczna premia w pracy nie spowoduje, że stracą prawo do mieszkania.

Zamiast wysiedlenia i zmiany lokali

Proponujemy rezygnację z niepotrzebnych zmian rozkładu mieszkań, a także nie widzimy potrzeby wysiedlenia mieszkańców podczas kolejnych remontów. Wiemy, że są plany, aby zainstalować windy w budynkach – naprawdę luksus na Pradze. Oczywiście nie jesteśmy przeciwko (choć można dyskutować, czy nie lepiej zainstalować niektórym toalety zanim zadba się o luksusy). Ale niech to zostanie zrobione bez wysiedlenia lokatorów. Zamontowanie windy wewnętrznej lub zewnętrznej wcale nie wymaga wysiedlenia, bo w klatkach jest wystarczająco duża przestrzeń. Budowa placu zabaw też nie jest żadnym uzasadnieniem. (Zresztą ogromny plac zabaw i tak znajduje się ok. 100 metrów dalej.) Inne remonty także można wykonać bez konieczności wysiedlenia ludzi.

Także przy rewitalizacji nie wolno traktować ludzi jak bydła. Nie ma po co zmieniać lokali, jeśli są pełnowartościowe. Trzeba zrobić wszystko, by liczba mieszkań, do których lokatorzy nie mogą wrócić była jak najmniejsza. Jest wystarczająca liczba pustostanów, gdzie architekci naszego nieszczęścia mogą się bawić i eksperymentować.

My tu zostajemy

Razem z lokatorami Markowskiej 12 i 14 oraz innych kamienic na Pradze, będziemy dążyć nie tylko do zmian planów dotyczących tych budynków, ale także do zmiany podejścia władzy do ludzi. Uważamy, że politycy i urzędnicy nie wyciągnęli wniosków po swoich katastrofalnych doświadczeniach z reprywatyzacją, a teraz zaczynają wdrażać nowe plany, które dalej będą negatywnie wpływać na życie setek mieszkańców, wysiedlanych wbrew swojej woli.

Przypominamy, że zgodnie z zapowiedziami rewitalizatorów oraz zgodnie z Ustawą o rewitalizacji, mieszkańcy obszaru rewitalizacji są „interesariuszami” procesu rewitalizacji. „Interesariuszem” jest także nasza organizacja, która działa w dzielnicy. A Gmina, według ustawy, powinna realizować programy rewitalizacyjne „ 1) w sposób jawny i przejrzysty, z zapewnieniem aktywnego udziału interesariuszy na każdym etapie” (partycypacja społeczna); 2) w sposób zapobiegający wykluczeniu mieszkańców obszaru rewitalizacji z możliwości korzystania z pozytywnych efektów procesu rewitalizacji, w szczególności w zakresie warunków korzystania z gminnego zasobu mieszkaniowego.” [5]

Proszę Państwa, Gmina nigdy nie konsultowała tych planów ani z lokatorami, ani z żadną organizacją lokatorską. (Pseudokonsultacje społeczne w wąskim gronie gentryfikatorów, to nie to samo.) Zlikwidowano mieszkania bez wiedzy lokatorów. Nikt nie poinformował lokatorów o przysługującym im prawie do powrotu do lokalu w ramach istniejącej umowy. Mało tego, urzędnicy nakłaniają ich do składania nowych wniosków i zawierania umów na nowe lokale.

W najbliższych dniach, ruszamy z kampanią przeciw złej polityce gentryfikacynej w naszej dzielnicy. Zapraszamy innych lokatorów i mieszkańców dzielnicy do wspierania nas.

[1] http://warszawa.eska.pl/newsy/miasto-chce-rewitalizowac-prage-wiec-musi-wysiedlic-mieszkancow-problem-w-tym-ze-brakuje-lokali-zastepczych-audio/385051

[2] Art. 10 ust. 4 Ustawy o ochronie praw lokatorów brzmi:

Jeżeli rodzaj koniecznej naprawy tego wymaga, lokator jest obowiązany opróżnić lokal i przenieść się na koszt właściciela do lokalu zamiennego, jednak na czas nie dłuższy niż rok. Po upływie tego terminu właściciel jest obowiązany udostępnić lokatorowi w ramach istniejącego stosunku prawnego naprawiony lokal.

[3] http://prawo.gazetaprawna.pl/artykuly/1053741,wyprowadzka-w-trakcie-rewitalizacji-jakie-prawa-maja-lokatorzy.html

[4] Ustawa o rewitalizacji: http://www.dziennikustaw.gov.pl/du/2015/1777/1

Art. 28. 1. Na obszarze Strefy lokator jest obowiązany opróżnić, na czas wykonywania robót budowlanych, lokal wchodzący w skład mieszkaniowego zasobu gminy, jeżeli jest to niezbędne do realizacji przedsięwzięć rewitalizacyjnych, o których mowa w art. 15 ust. 1 pkt 5 lit. a, polegających na remoncie, przebudowie albo budowie obiektu budowlanego.

2. Wójt, burmistrz albo prezydent miasta na piśmie wskazuje lokatorowi termin opróżnienia lokalu i przeniesienia lokatora do lokalu zamiennego w rozumieniu art. 2 pkt 6 ustawy z dnia 21 czerwca 2001 r. o ochronie praw lokatorów, mieszkaniowym zasobie gminy i o zmianie Kodeksu cywilnego. Termin nie może być krótszy niż 60 dni, licząc od dnia doręczenia pisma wskazującego lokal zamienny.

3. Po zakończeniu wykonywania robót budowlanych wójt, burmistrz albo prezydent miasta udostępnia lokatorowi, w ramach istniejącego stosunku prawnego, ten sam lokal, a jeżeli jest to niemożliwe z uwagi na przebudowę lokalu, zmianę sposobu jego użytkowania lub brak zgody lokatora – zawiera z lokatorem umowę najmu lokalu: 1) w tej samej miejscowości, o powierzchni, wyposażeniu i stanie technicznym równych lub korzystniejszych niż w lokalu, o którym mowa w ust. 1; 2) spełniającego wymagania lokalu zamiennego w rozumieniu art. 2 pkt 6 ustawy z dnia 21 czerwca 2001 r. o ochronie praw lokatorów, mieszkaniowym zasobie gminy i o zmianie Kodeksu cywilnego – w przypadku gdy powierzchnia, wyposażenie i stan techniczny lokalu, o którym mowa w ust. 1, są mniej korzystne niż określone dla lokalu zamiennego.

4. Warunków, o których mowa w ust. 3, w zakresie położenia, powierzchni, wyposażenia i stanu technicznego lokalu nie stosuje się, jeżeli lokator wyrazi na to zgodę.

5. Za zgodą lokatora, zawarcie nowej umowy najmu dotyczącej innego lokalu może nastąpić przed opróżnieniem lokalu, o którym mowa w ust. 1.

6. Obowiązek pokrycia kosztów przeprowadzki spoczywa na gminie. 7. Wójt, burmistrz albo prezydent miasta informuje lokatora o przysługujących mu prawach związanych z realizacją przedsięwzięć rewitalizacyjnych, o których mowa w art. 15 ust. 1 pkt 5 lit. a, równocześnie ze wskazaniem lokalu zamiennego w przypadku, o którym mowa w ust. 2

[5] Ustawa o rewitalizacji: http://www.dziennikustaw.gov.pl/du/2015/1777/1
Art. 2 ust. 2 oraz Art. 3 ust. 2

Skomentuj Wysiedlenia bez powrotu - los mieszkańców Markowskiej 12 i 14

Właściciel nęka lokatorkę – bo może

June 11, 2017 - 11:21 pm

Wielokrotnie opisywaliśmy historię lokatorów z ul. Potrzebnej 9 w Warszawie. Znany czyściciel kamienic z Krakowa (Filip K., znany m.in. za spraw na ul. Karolkowej i Mińskiej) wszedł w posiadanie odzyskanej w podejrzanych okolicznościach kamienicy, po czym sprzedał  kupcowi z Wrocławia mieszkanie jednej z lokatorek, Luizy, razem z nią.

Kupiec ten pojawił się pewnego dnia i ogłosił, że mieszkanie jest jego własnością i zamierza w nim natychmiast zamieszkać. To oczywiście było bezprawne, gdzyż nie została wypowiedziana umowa najmu i nie było wyroku o eksmisji. Nowy właściciel zaczął nękać lokatorkę, odcinając wodę, dokonując na nią napadów, itd.

Niestety, pomimo głośnych zapowiedzi, że nękanie lokatorów zostanie ukrócone, właściciel był całkowicie bezkarny. Czuł się do tego stopnia chroniony przez policję, że po prostu zmienił zamki i przeprowadził nielegalną eksmisję na dziko. Ale to nie koniec. Choć Lioza nie wróciła już do tego lokalu, nadal toczą się przeciw niej sprawy wytoczone przez właściciela. Jednym z zarzutów jest to, jakoby nielegalnie eksmitowana ukradła klucze, choć zamek został zmieniony i nie było już powrotu do lokalu. Innym zarzutem jest „kradzież wody”. Gdy właściciel nielegalnie odciął wodę, Luiza była w ciąży i musiała mieć dostęp do wody bieżącej.

Sprawa przeciw Luizie odbędzie się we wtorek. Jej oskarżyciel jednak nie stawi się w sądzie, gdyż napisał do sądu, że… boi się.

Cała sprawa jest haniebnym przykładem naruszania praw lokatorów i wspólnictwa i bierności lokalnych władz i policji.

https://www.youtube.com/watch?v=k6Ve4RanUAk
http://warszawa.wyborcza.pl/warszawa/1,34862,18601917,sad-wstrzymal-eksmisje-lokatorki-z-kamienicy-przy-ul-potrzebnej.html
https://www.youtube.com/watch?v=hIuQirq_C0E
https://www.youtube.com/watch?v=liPmKuC5RL4

Skomentuj Właściciel nęka lokatorkę – bo może

Lokatorzy z ul. Marcinkowskiego zostali sprzedani

February 7, 2017 - 8:55 am

owsiewskiDlaczego Dzielnica i Miasto sprzedają lokatorów czyścicielom kamienic?

Domagamy się mieszkań dla lokatorów z ul. Marcinkowskiego 7, sprzedanych przez burmistrza Zabłockiego i prezydent Hannę Gronkiewicz-Waltz, oraz odszkodowania za poniesione przez nich krzywdy.

Komitet Obrony Praw Lokatorów ma dość politycznego spektaklu odbywającego się na Radzie Warszawy. Chcemy KONKRETNYCH ZMIAN w tym mieście. Jedną ze skandalicznych praktyk, które niestety mają miejsce, jest sprzedawanie udziałów Miasta w kamienicach zreprywatyzowanych lub oddawanie ich w administrację prywatnym podmiotom powiązanym z handlarzami roszczeń. W ten sposób, znani czyściciele stali się właścicielami lub administratorami budynków w różnych częściach Warszawy, nawet tam, gdzie udziały Miasta były istotne.

Znani kupcy roszczeń i czyściciele tacy, jak Mossakowski, Lizak czy Owsiewski, cieszą się, że mogą bez problemów kupić mieszkania od Gminy, wpędzić lokatorów w sztuczne zadłużenie i osiągać ogromne zyski dzięki reprywatyzacyjnej polityce Miasta.

Ostatnia skandaliczna sprzedaż udziałów Miasta w kamienicy miała miejsce na Pradze. Zasoby komunalne zostały sprzedane znanym czyścicielom z 2C Partners, słynnych m.in. z przekrętów na ul. Tykocińskiej. (Ostatnio 2C Partners stosuje tam różne nieetyczne metody wobec lokatorów, żeby zrewanżować się za wygrane przez lokatorów sprawy i za to, że skutecznie udowodnili, jak łamano prawo przy reprywatyzacji 3 kamienic na tej ulicy.)

Zarząd dzielnicy Pragi Północ, uchwałą Nr 4197/2016 poprosił Panią Prezydent o podpisanie projektu sprzedania udziałów w kamienicy przy ul. Marcinkowskiego 7.

uchwala

Lokatorzy komunalni znowu trafili do czyściciela, a Gmina nawet nie zaoferowała im nowych lokali. Ludzie zostali po prostu sprzedani jak stare meble.

Podstawą sprzedaży tych udziałów było Zarządzenie nr. 2463/2012, Prezydent m.st. Warszawy z dnia 27 kwietnia 2012 r. w sprawie powierzenia dzielnicom m.st. Warszawy zadania z zakresu zniesienia współwłasności nieruchomości zabudowanych budynkami mieszkalnymi, na rzecz innych współwłaścicieli oraz sprzedaży w drodze przetargu udziałów m.st. Warszawy w tych budynkach.

To zarządzenie, tak jak wiele innych, jest decyzją polityków tego miasta i jest doskonałym przykładem złej polityki mieszkaniowej. To musi się zmienić!

Okazuje się, że Miasto jest wspólnikiem czyściciela kamienic i rujnuje życie setkom mieszkańców Stolicy. Ci mieszkańcy, sprzedani czyścicielom, przechodzą gehennę – są wpędzani w zadłużenie, nie mogą być pewni swojej przyszłości i są nękani na różne sposoby.

Słyszymy, że lokatorzy kamienic zwróconych ze złamaniem prawa mają otrzymać odszkodowania. A co z lokatorami pokrzywdzonymi w majestacie prawa? Kto jest odpowiedzialny za ich krzywdę i zrujnowanie życia osób w podeszłym wieku?

Domagamy się zaprzestania przekazywania nieruchomości publicznych w ręce czyścicieli!

2 komentarzy Lokatorzy z ul. Marcinkowskiego zostali sprzedani

Burmistrz Adam Cieciura niewrażliwy na tragedie lokatorów

December 10, 2016 - 6:25 pm

15400344_881821228586521_8991449800867787402_nNie ustają zgłoszenia od lokatorów lekceważonych przez urzędników z dzielnicy Praga-Południe. Szczególnym brakiem wrażliwości na sprawy mieszkańców odznacza się Zastępca Burmistrza Dzielnicy Praga-Południe - Adam Cieciura. Ostatnim wyjątkowo bulwersującym przypadkiem jest sytuacja lokatorki zamieszkałej wraz z małoletnimi dziećmi w znajdującej się w katastrofalnym stanie kamienicy przy ul. Żółkiewskiego 19. W lokalu panują warunki stanowiące zagrożenie dla zdrowia i życia. Na skutek przebywania w zagrzybionych pomieszczeniach syn lokatorki nabawił się powodującej łysienie choroby skóry. Córka trafiła do szpitala, gdzie przeszła transfuzję krwi. Lekarze wskazują wyraźnie, że warunkiem powrotu do zdrowia jest zamieszkiwanie w suchym lokalu, w którym nie występuje grzyb.

Umowa najmu lokalu socjalnego kończy się za dwa lata, a burmistrz nie zgodził się na jej skrócenie i zamianę na inny, nadający się do zamieszkania lokal. Urzędnicy z Powiatowego Inspektoratu Nadzoru Budowlanego przeprowadzili inspekcję, jednak stwierdzili, że ponieważ konstrukcja budynku nie jest zagrożona, nie ma powodów do orzekania o niezdatności lokalu do zamieszkania. Tymczasem kilka dni później, w wyniku cofania się dymu z przewodów kominowych, niemal doszło do zaczadzenia tej rodziny. Zamiast podjąć konkretne działania związane z udrożnieniem przewodów kominowych urzędnicy zarzucili lokatorce, że nie potrafi palić w piecu. Administracja odmówiła także udostępnienia lokatorce protokołu przeglądu kominiarskiego więc nie wiadomo, jak i czy w ogóle można zapobiec powtórzeniu się tej sytuacji.

Komitet Obrony Praw Lokatorów będzie protestować w tej sprawie, a także w innych sprawach wynikających z zaniedbań burmistrza Cieciury, pod Urzędem Praga Południe na ul. Grochowskiej 274, we wtorek 13 grudnia o godz. 17:30

15442324_881821225253188_8635088391860374063_n15419385_10154728443643397_861971655_o15491468_10154728443448397_1265960391_o

Skomentuj Burmistrz Adam Cieciura niewrażliwy na tragedie lokatorów

Top