Zdjęcie pochodzi z blogu warszawa78.blox.pl
Order viagra viagra online buy brand generic

Historie lokatorów

Wykurzanie mrozem na Finlandzkiej

February 4, 2012 - 1:28 am

Na dworze minus dwadzieścia, a w domu przy Finlandzkiej na Saskiej Kępie pootwierane okna. Właściciel budynku bierze mrozem lokatorów, z którymi kilka dni temu przegrał proces o wysokość czynszu. - W środę o 8.15 rano zjawiło się dwóch mężczyzn - relacjonuje Gabriela Starosta, lokatorka z parteru. - Weszli do pustych mieszkań. Spytałam, co robią. Jeden podający się za właściciela odpowiedział, że to nie moja sprawa. Przyszli jakoby spuścić wodę z term. Wychodząc, zostawili na piętrze uchylone okna. Nikt ich nie może zatrzasnąć, bo pozamykali drzwi.

- Jak teraz temperatura spadnie poniżej 30 st. C, w całym budynku popękają rury. Gdzie ja się podzieję z dziećmi? Pod most pójdę? - pyta córka pani Gabrieli Monika Kowalska, mama chłopców w wieku czterech i pięciu lat, która oczekuje właśnie na trzecie dziecko.

W piętrowym domu przy Finlandzkiej 4, róg Lipskiej, żyją trzy rodziny. Dwie na dole, jedna na górze. Każda z nich zamieszkała tu ponad 20 lat temu, gdy budynek podlegał jeszcze komunalnej administracji. Kiedyś lokatorów było więcej. Jedni poumierali, inni się wyprowadzili i dziś z ośmiu mieszkań pięć to pustostany z kłódkami na drzwiach. W 2008 r. dom wrócił w prywatne ręce. Odzyskały go spadkobierczynie przedwojennych właścicieli, lecz zaraz sprzedały. Nieruchomość kupiła od nich spółka Portoalegre.

- Wtedy zaczęła się nasza gehenna. Nowy właściciel drastycznie podwyższył czynsz - opowiada Gabriela Starosta. Za 32-metrowe mieszkanie ze wspólnym WC na korytarzu zamiast 560 zł od grudnia 2009 r. miała płacić 1700 zł. Od sąsiadki z góry - Krystyny Szymanik - spółka Portoalegre zażądała wtedy 1860 zł. Lokatorzy zaskarżyli to w sądzie. W ostatni poniedziałek zapadł wyrok na korzyść Gabrieli Starosty.

- Sąd orzekł, że właścicielowi należy się godziwy czynsz, ale za mieszkanie w takich warunkach nie może pobierać 1700 zł. Mam nadal płacić poprzednią stawkę - mówi lokatorka. Jej sąsiadka wygrała proces już w zeszłym roku, lecz spółka złożyła odwołanie i sprawa znów wróciła na wokandę.

Dom ma świetną lokalizację. Stoi w najstarszej części Saskiej Kępy. Z jego okien widać koronę Stadionu Narodowego. Na taki adres miałby chrapkę nie jeden deweloper. Według mieszkańców, właściciel stosuje wobec nich przemyślne szykany, by jak najszybciej się ich stąd pozbyć. Najpierw odciął dopływ ciepłej wody i gazu do mieszkań, tłumacząc to niedrożną wentylacją. Przed poprzednią zimą wyłączył zaś ogrzewanie korytarza. Przed obecną - również piwnic. W ostatnich miesiącach zdarzało się zalewanie budynku wodą z odkręconych w pustostanach zaworów. W grudniu zniszczone zostały piwniczne okienka i podziurawiony dach domu. Lokatorzy oskarżają o to pracowników Portoalegre.

- W połowie grudnia przyszedł do mnie pan z tej firmy i powiedział: “I tak nie będziecie tu mieszkać”. Chcą nas wykończyć - mówi Krystyna Szymanik.

Z Portoalegre “Gazeta” próbowała się skontaktować przez dwa dni. Telefon milczał, w siedzibie przy Koszykowej nikt nie otwierał. W końcu z zagranicy oddzwonił Mirosław Aleksander. To właśnie jego rozpoznali mieszkańcy w środę rano, gdy były otwierane okna. - Przeciw lokatorom wytoczyliśmy sprawę karną. Nie chcę udzielać informacji, gdy toczy się postępowanie prokuratorskie - oznajmił.

Pytamy, dlaczego naraża zdrowie mieszkańców? - Jeśli “Gazeta Wyborcza” chce się zajmować otwartymi oknami w prywatnych mieszkaniach, to proszę bardzo - odpowiedział z ironią w głosie Mirosław Aleksander. - Możemy porozmawiać, ale dopiero za dwa tygodnie, kiedy wrócę do Polski.

Lokatorzy jeszcze w środę wezwali policję. Przyjechał patrol, spisał protokół i odjechał.

- W tej chwili to nie jest sytuacja karna. Mamy do czynienia z typowym konfliktem lokatorów z właścicielem - twierdzi podkomisarz Joanna Węgrzyniak z Komendy Rejonowej Policji na Pradze-Południe. - Nasi funkcjonariusze pouczyli mieszkańców, co w takiej sytuacji robić. Mogą próbować wezwać straż pożarną. A jeśli nie, mogą też wynająć firmę z drabiną i z zewnątrz zamknąć te okna, a właścicielowi wytoczyć proces cywilny o zwrot kosztów.

Czy lokatorom z Finlandzkiej 4 pomoże dzielnica? W urzędzie na Pradze-Południe słyszymy, że dla dwóch rodzin znajdą się niebawem zastępcze mieszkania komunalne. Starszy pan z parteru ma dostać propozycję nowego lokalu w połowie lutego.

http://warszawa.gazeta.pl/warszawa/1,34889,11081206,Kamienicznik_wykurza_ludzi_mrozem__Pootwieral_okna.html

Skomentuj Wykurzanie mrozem na Finlandzkiej

Podpalacze przenieśli się pod Warszawę

February 4, 2012 - 1:24 am

W piątek spłonął przedwojenny drewniany dom w Świdrze. Dach nad głową straciło dziesięć rodzin.
Ogień pojawił się nad ranem przy jednym z kominów. Piętrowy dom przy ul. Jana Pawła 65 był jednym z większych drewnianych budynków Otwocka i okolic (Świder jest dzielnicą tego miasta). W ustawionych w literę H trzech skrzydłach mieszkało dziesięć rodzin, wśród nich dwie wielodzietne, w każdej po pięcioro dzieci. Meldunek w urzędzie miało 39 osób. Wszyscy byli lokatorami z kwaterunku, a dom podlegał administracji komunalnej. O przedwojennej świetności, gdy należał do prywatnych właścicieli, przypominały wycinane w drewnie dekoracje charakterystyczne dla tzw. świdermajerów.

Straż przyjechała dziesięć minut po zgłoszeniu - o 4.55. Dom już wyglądał jak pochodnia. Blisko osiem godzin z ogniem walczyło 98 strażaków z Otwocka i Warszawy. Spłonął dach i większość pomieszczeń na piętrze. Na szczęście nikt nie zginął.

Władze Otwocka podstawiły autokar, by mieszkańcy mogli się w nim ogrzać. Tych, którzy nie znaleźli tymczasowego lokum u krewnych lub znajomych, przewieziono do hotelu przy stadionie, a następnie do remizy Ochotniczej Straży Pożarnej w Otwocku-Jabłonnie, gdzie rozstawiono polowe łóżka. Tu czekają na przydział mieszkań komunalnych.

Według strażaków i urzędników spalony dom nadaje się tylko do rozbiórki. - W każdej chwili grozi zawaleniem. Nadzór budowlany nie pozwoli tam nikomu wejść - zaznacza Marta Woźniak.

W samym Otwocku jest około 300 przedwojennych drewnianych budynków. Zachowały się też w sąsiednich miejscowościach wzdłuż trasy kolejowej do Warszawy. Najpiękniejsze z nich dawne domy letniskowe, z werandami i dekoracjami, są fenomenem linii otwockiej. Zmienione po wojnie w całoroczne komunalne kołchozy, w większości są dziś w żałosnym stanie. Z każdym rokiem jest ich coraz mniej. Wiele pada ofiarą ognia. W poniedziałek spłonął opuszczony świdermajer w Radości, dwa dni później - drewniak w Otwocku (ten był akurat zadbany, w prywatnych rękach).

- Póki drewniane domy będą komunalne, ich los jest przesądzony - uważa Sebastian Rakowski, kierownik Muzeum Ziemi Otwockiej. Tłumaczy, że samorząd nie ma funduszy na ich remont, a sprzedaż tych domów inwestorom prowadzi do rozbiórki, by oczyścić działkę pod nową zabudowę. - Potrzebni są pasjonaci z dużymi pieniędzmi, bo dwa-trzy razy taniej jest wybudować coś nowego, niż odrestaurować świdermajera.

http://warszawa.gazeta.pl/warszawa/1,34862,11081638,Plona_zabytkowe_domy_w_Otwocku__W_tym_tygodniu_juz.html

Skomentuj Podpalacze przenieśli się pod Warszawę

Zalewane piwnice na ul. Okrzei - co na to ZGN?

December 18, 2011 - 11:44 pm

W wyniku zaniedbań Zakładu Gospodarowania Nieruchomościami, piwnice kamienicy przy ul. Okrzei 28 są ciągle zalewane ściekami wylewającymi się z uszkodzonych pionów kanalizacyjnych. Jest to o tyle poważne, że budynek ten ma poważne uszkodzenia strukturalne, wynikające m.in. z braku zabezpieczeń przy budowie nowego Kina Praha. O tych uszkodzeniach i wątpliwej jakości “remontach” które zostały wykonane za ogromne kwoty publikowaliśmy już materiały tutaj: Remont stropów na ul. Okrzei 28

Na filmie poniżej, działacz Komitetu Obrony Lokatorów pokazuje stan dewastacji piwnic w wyniku wciąż nie usuniętej awarii.

1 komentarz na temat Zalewane piwnice na ul. Okrzei - co na to ZGN?

Zakład Gospodarowania Nieruchomościami mówi: niech się wali, co nas to obchodzi?

December 8, 2011 - 2:11 am

zdjecie0249Lokatorki z budynku przy ul. Zamoyskiego 25, w którym niedawno palił się dach, próbowały otrzymać pomoc od urzędnika podającego się za kierownika administracyjnego Andrzeja Siennickiego z Zakładu Gospodarowania Nieruchomościami. Z powodu pożaru, mieszkania są zalane, a stropy w budynku są zagrożone. Ponadto, wczorajszej nocy znów podejrzane osoby próbowały dostać się na strych. Tylko dzięki czujności lokatorów udało się ich przepędzić. Jednak zagrożenie nie minęło.

Co robi w tej sytuacji Zakład Gospodarowania Nieruchomościami, do obowiązków którego należy dbanie o bezpieczeństwo mieszkańców? Andrzej Siennicki stwierdził podczas rozmowy z lokatorką, że “nic nie da się zrobić” i że trzeba czekać aż sufit całkiem się zawali i że “nie będzie tak źle”. Jednym słowem, administracja techniczna odmówiła jakiejkolwiek pomocy.

Poniżej nagranie rozmowy lokatorki z urzędnikiem:

W najbliższym czasie opublikujemy nagrania innych skandalicznych wypowiedzi urzędników dzielnicy.

zdjecie02432011-12-07-215054

2 komentarzy Zakład Gospodarowania Nieruchomościami mówi: niech się wali, co nas to obchodzi?

Zabytek z lokatorami przekazany spółce Elektrim ma zostać wyburzony

December 4, 2011 - 5:39 pm

2011-12-04-123402-1Dziś na ul. Sierakowskiego na warszawskiej Pradze odbył się protest w sprawie wyburzenia zabytkowej kamienicy, która została przekazana przez władze miasta spółce Elektrim w ramach transakcji związanej z budową Mostu Świętokrzyskiego. Kamienica ma być wyburzona pod budowę ambitnego projektu ekskluzywnej dzielnicy.

Protest zorganizowany przez Zespół Opiekunów Kulturowego Dziedzictwa Warszawy ZOK dotyczył ochrony zabytku, jakim jest kamienica przy ul. Sierakowskiego 4. Do protestu dołączył Komitet Obrony Lokatorów, by przypomnieć o aspekcie lokatorskim sprawy. Lokatorzy kamienicy zostali przekazani spółce Elektrim wraz z dobrodziejstwem inwentarza i nie otrzymali od Gminy lokali zamiennych, jak przewiduje ustawa. Zamiast tego dostali nakazy eksmisji. Wyszło na jaw, że w dokumentach dotyczących przekazania budynku spółce Elektrim widniała nieprawdziwa informacja, że budynek jest niezamieszkały.

2011-12-04-123218Poniżej wywiad wideo z jedną z lokatorek kamienicy. Lokatorka opowiedziała o próbie podpalenia budynku, co jest bardzo niepokojące w świetle wielu innych podpaleń, do których dochodzi ostatnio na Pradze.

Oto treść ulotki rozdawanej podczas protestu:

2 komentarzy Zabytek z lokatorami przekazany spółce Elektrim ma zostać wyburzony

Kłodawa: Zamurowano 80-letnie małżeństwo w mieszkaniu

December 2, 2011 - 5:05 pm

Ponad 80-letnie małżeństwo zamurowano na parterze budynku. Z mieszkania nie ma innego wyjścia jak przez okno. Wcześniej właściciel, do którego należy klatka schodowa zburzył schody - informuje TVP Info. Smaczku sprawie dodaje fakt, że współwłaścicielką kamienicy jest miejska radna.

Właściciel tłumaczy, że schody były w tak złym stanie, że musiał zburzyć, żeby nikomu nie stała się krzywda. – Jeżeli ktoś zupełnie ze spokojem zamurowuje takich ludzi, to ja nie mam co powiedzieć. Dla mnie to nie jest ludzkie – mówi burmistrz Kłodawy.

Zobacz materiał filmowy.

Skomentuj Kłodawa: Zamurowano 80-letnie małżeństwo w mieszkaniu

Wykurzanie lokatorów na Grochowie - metoda “na wodę”

November 30, 2011 - 1:06 am

wlasciciel-grenadW dniu 18 listopada, działacze Komitetu Obrony Lokatorów, wraz z osobami wspierającymi, udali się na interwencję na ul. Grenadierów, w dzielnicy Grochów. Interwencja była spowodowana zgłoszeniem lokatorki zamieszkującej jeden z lokali w kamienicy. Od 8 miesięcy była pozbawiona wody bieżącej przez właściciela nieruchomości. Nie może też się starać o lokal komunalny od miasta, gdyż sztywne przepisy powodują, że w sytuacji braku prawidłowego wypowiedzenia umowy najmu w lokalu prywatnym, podania o lokal komunalny zostaną odrzucone.

Na filmie poniżej udokumentowana została rozmowa z lokatorką, oraz z właścicielem nieruchomości, który mieszka piętro niżej. Mówi on na filmie bez ogródek, dlaczego odmawia prawidłowego wypowiedzenia umowy najmu. Wypiera się jednak faktu wyłączenia wody, choć z całą pewnością na właścicielu nieruchomości ciąży odpowiedzialność za doprowadzenie wody do budynku i znajdujących się w nim lokali.

Interwencja Komitetu odniosła skutek: tego samego dnia w którym został nagrany film, właściciel włączył wodę.

Skomentuj Wykurzanie lokatorów na Grochowie - metoda "na wodę"

Wykurzeni do przyczepy

November 23, 2011 - 7:02 pm

Dla rodziny Marczaków prywatyzacja kamienicy komunalnej zakończyła się przeprowadzką do przyczepy kempingowej. Nowi właściciele postanowili pozbyć się niechcianych mieszkańców rozpoczynając… remont. Gdy zaczęło się burzenie dachów, ludzie postawieni przed faktem dokonanym musieli uciekać.

Po informacji uzyskanej od Komitetu Obrony Lokatorów, reportaż o problemach rodziny przygotowała dziennikarka TVN24 Małgorzata Walczak.

Małżeństwo Marczaków od siedmiu miesięcy żyje nadzieją, że ktoś im pomoże. – W przyczepie nie da się już spać. W ciągu dnia jest zimno, a w nocy to już lepiej nie mówić. Ciężko jest wytrzymać – mówi załamana Danuta Marczak. - Jednym źródłem ciepła są świeczki – dodaje.

Małżeństwo wraz z niepełnosprawnym bratem pani Danuty i niepełnoletnim synem przez lata korzystało z komunalnego mieszkania w Rembertowie. Jednak na początku roku trafiło ono w ręce prywatnej osoby.
Właściciel wypowiedział umowę i rozpoczął remont. Rodzina Marczaków cały swój dorobek życia mają pochowany w garażach, a sami mieszkają w przyczepie ustawionej tuż przy ich byłym domu.

Mieszkanie było i nie ma

W czerwcu rodzina trafiła na listę oczekujących na mieszkanie komunalne. Małżeństwo dostało do wyboru trzy lokale. Stało się tak dzięki współpracy dwóch dzielnic: Pragi Północ i Rembertowa. Kiedy wybrali jeden z nich dowiedzieli się, że nie mogą go otrzymać. – Powiedziano nam, że nie ma jak przydzielić nam tego mieszkania – opisuje Marczak.
Kolejne wybrane mieszkanie wymaga remontu. Tutaj też zaczęły się kolejne kłopoty. Dzielnica nie podpisze umowy, dopóki remont na swój własny koszt nie przeprowadzą nowi lokatorzy. Potrzeba na to 25 tysięcy złotych. – Nie mamy na to pieniędzy – mówi Pani Danuta. Ponadto trzeba go wykonać w 30 dni. Po tym terminie przydział mieszkania będzie już nieaktualny.

Kto chętny na remont?

Przedstawiciele Rembertowa twierdzą, że mieszkania nie wyremontują, bo znajduje się na terenie innej dzielnicy. Z kolei Praga Północ tłumaczy: mamy bardzo skromne środki na remonty. Po interwencji TVN 24 okazało się, że jednak można pomóc. – Zadzwonił pan burmistrz Rembertowa i zapewnił, że znajdą się środki na elektrykę – mówi Danuta Marczak.

Małgorzata Walczak
bf//ec

Materiał filmowy: http://www.tvnwarszawa.pl/informacje,news,cala-rodzina-mieszkaja-w-przyczepie-bez-wody-i-pradu,328218.html

Skomentuj Wykurzeni do przyczepy

Lokatorzy z ul. Jagiellońskiej wygrali sprawy eksmisyjne

November 22, 2011 - 5:47 pm

p4088780Lokatorzy zamieszkali przy ul. Jagiellońskiej 27 od lat toczą bój przeciw reprywatyzacji ich kamienicy i niekontrolowanym podwyżkom czynszów. Już w 2009 r. organizowali protesty, polegające m.in. na blokowaniu al. Solidarności.

Kamienica została przejęta przez rzekomych spadkobierców przedwojennych właścicieli, a następnie sprzedana spółce Prometeusz, zajmującej się przejmowaniem kamienic - m.in. na Starej Pradze. Firma była również zamieszana w podejrzaną reprywatyzację kamienicy przy ul. Noakowskiego, która została sprywatyzowana na podstawie sfałszowanych dokumentów, na czym skorzystał m.in. mąż prezydent Warszawy, Hanny Gronkiewicz-Waltz.

Spółka Prometeusz od dłuższego czasu prowadzi politykę zmierzającą do „wykurzenia lokatorów” (często nawet dosłownie), w lecie zasłoniła fasadę budynku plastikową płachtą, mocno utrudniającą życie mieszkańcom i odłączyła prąd na klatkach schodowych.

Nie mając możliwości płacenia niebotycznych czynszów, lokatorzy popadli w długi i groziła im eksmisja. Jak się dowiadujemy, trzech z nich wygrało właśnie rozprawy eksmisyjne, gdyż sąd orzekł, że wypowiedzenie stawek czynszu było nieprawidłowe. Ponadto, Wojewódzki Sąd Administracyjny nakazał sprawdzić cała procedurę przekazania budynku.

Skomentuj Lokatorzy z ul. Jagiellońskiej wygrali sprawy eksmisyjne

Komitet Obrony Lokatorów odwiedził miejsce zsyłki na Przeworskiej, by nie dopuścić do eksmisji

October 22, 2011 - 11:17 am

przeworska-hotelW piątek, działacze Komitetu Obrony Lokatorów, wraz z córką ciężko chorej kobiety eksmitowanej praktycznie na bruk, odwiedzili hotel robotniczy, gdzie miała być tymczasowo zesłana. Hotel robotniczy przy ul. Przeworskiej 1 w Warszawie, jest owianym złą sławą miejscem, gdzie władze dzielnic i prywatni właściciele zsyłają lokatorów, których chcą się pozbyć, bez zapewniania im lokali zamiennych na stałe. Komornicy wykonują eksmisję do pomieszczenia tymczasowego (czyli baraku, w którym nie może być mowy o zaspokojeniu potrzeb ludzi starszych i chorych, gdzie nie ma nawet osobnych łazienek). Po kilku miesiącach, lokatorzy hotelu trafiają na bruk. Wtedy już nie przysługuje im żaden lokal i stają się bezdomni. Komitet Obrony Lokatorów nazwał ten proceder “eksmisją na bruk na raty”.

W zeszłym tygodniu, dzięki zaangażowaniu dziesiątek lokatorów, doszło do skutecznego zablokowania eksmisji ciężko chorej kobiety. Mieszkanka dzielnicy Gocław miała trafić właśnie do hotelu robotniczego na ul. Przeworskiej. Blokada utworzona przez lokatorów sprawiła, że komornik nie był w stanie fizycznie dokonać eksmisji. Jednak eksmisja została jedynie przełożona na 25 października. Aby nie mogła się odbyć w ogóle, konieczne było zablokowanie możliwości zsyłki do hotelu robotniczego na ul. Przeworskiej.

Po blokadzie eksmisji w zeszłym tygodniu, dziennikarze pojechali do hotelu robotniczego dowiedzieć się, czy dyrektorka zdawała sobie sprawę z faktu, iż komornik zamierzał przekazać jej osobę chorą psychicznie. Dyrektorka hotelu stwierdziła, że wypowiada umowę właścicielowi mieszkania. Jednak do dnia wczorajszego brakowało potwierdzenia na piśmie, że takie wypowiedzenie zostało faktycznie napisane. Z tego też względu należało wywrzeć dodatkową presję - do dyrektorki hotelu dzwonili dziennikarze, a działacze KOL pojechali osobiście dopilnować, że dokument zostanie wydany. Film z tego działania poniżej.

Brak lokalu tymczasowego oznacza, że komornik musi się wstrzymać z dokonaniem czynności do czasu, gdy gmina wskaże tymczasowe pomieszczenie. Ponadto, eksmisji nie wykonuje się w okresie od 1 listopada do 31 marca roku następnego. Wygląda więc na to, że komornik nie zdąży wykonać eksmisji przed okresem ochronnym. Niemniej, mobilizacja lokatorów we wtorek może być nadal potrzebna, by nie dopuścić do bezprawnych działań komornika i właściciela.

Poniżej dokumenty uzyskane wczoraj przez córkę eksmitowanej kobiety.
2011-10-21-18_46_50
2011-10-21-18_47_53

Skomentuj Komitet Obrony Lokatorów odwiedził miejsce zsyłki na Przeworskiej, by nie dopuścić do eksmisji

Top