Publicystyka
Wybory – najlepszy czas, by oszukać lokatorów

Na kilka dni przed wyborami prezydenckimi pojawia się mnóstwo oskarżeń wokół spraw lokalowych, począwszy od afery wokół Nawrockiego, aż po sprzedaż nieruchomości miejskiej na ul. Marszałkowskiej 66. W normalnych okolicznościach cieszymy się, gdy jest głośno o tych sprawach, jednak nie możemy nie zauważyć, że są one wykorzystywane instrumentalnie.
Jednocześnie widzimy ponownie, że prawicowi członkowie innych organizacji otwarcie agitują na rzecz PiS lub – w tym przypadku – kandydata przez niego popieranego. Nie możemy więc pozostawić tych rzeczy bez komentarza, gdy widzimy, że członkowie „organizacji lokatorskiej” tak bardzo chcą tuszować antylokatorską politykę jednej partii – tej, która najwyraźniej jest bliższa ich światopoglądowi.
1 komentarz na temat Wybory – najlepszy czas, by oszukać lokatorów
Jak próbowano psuć ochronę lokatorów

W przestrzeni medialnej wciąż możemy słyszeć głosy wzywające do ograniczenia ochrony praw lokatorów i deregulacji przepisów dotyczących mieszkalnictwa. Ta narracja opiera się na fałszywych założeniach, które przez lata przynosiły bardzo niekorzystne efekty społeczne.
Poniżej przedstawiamy historię zmian Ustawy o ochronie praw lokatorów od jej uchwalenia w 2001 r. do dziś.
Tekst przedstawia historię systematycznej erozji praw lokatorskich w Polsce na przestrzeni dwóch dekad. Ustawa o ochronie praw lokatorów z 2001 roku początkowo wprowadzała istotne gwarancje, takie jak ograniczenia podwyżek czynszów, ochronę przed eksmisjami na bruk oraz prawo do lokalu socjalnego dla grup wrażliwych. Jednak kolejne nowelizacje konsekwentnie osłabiały te zabezpieczenia.Kluczowe zmiany obejmowały:
- Stopniowe znoszenie ograniczeń dotyczących wysokości czynszów (2002-2006)
- Wprowadzenie “najmu okazjonalnego” pozbawiającego lokatorów ochrony przed eksmisjami (2009)
- Przywrócenie możliwości eksmisji na bruk w niektórych przypadkach (2011)
- Próby wprowadzenia “umów śmieciowych” w najmie komunalnym (2016-2018)
- Ograniczenie prawa do lokalu socjalnego dla osób w trudnej sytuacji (2017)
- Wprowadzenie weryfikacji dochodów lokatorów i podwyżek czynszów (2018)
- Zniesienie ochrony przed eksmisjami wprowadzonej podczas pandemii (2022)
W uzasadnieniach kolejnych zmian powracały te same argumenty o potrzebie “większej elastyczności”, “rotacji lokatorów” i “racjonalnego gospodarowania zasobem”. Lokatorów często przedstawiano jako grupę nadużywającą systemu, podczas gdy prawdziwe problemy mieszkaniowe – niedobór mieszkań komunalnych, prywatyzacja i reprywatyzacja zasobów – pozostawały nierozwiązane.Stały trend deregulacji praw lokatorskich był popierany przez wszystkie główne siły polityczne, niezależnie od zmian rządów. Zamiast systemowego rozwiązania problemów mieszkaniowych, kolejne nowelizacje prowadziły do przerzucania odpowiedzialności na lokatorów i traktowania eksmisji jako podstawowego narzędzia polityki mieszkaniowej.
Centrum Modlińska: mafia, policja – jedna koalicja?
Bezczynność władz na Modlińskiej pomaga przestępcy i jego kohortom z czeczeńskiej mafii kraść i terroryzować ludzi
Wielu warszawiaków już wie, że za pożarem, który zniszczył halę na ul. Marywilskiej stał również konflikt z właścicielem obiektu. Część handlarzy ostatecznie trafiła na Modlińską 6, gdzie znaleźli się w szponach okropnej sytuacji z przestępcami i czeczeńską mafią. Wczoraj mogliśmy przeczytać artykuł, który pokazuje część sytuacji w Gazecie Wyborczej. (Bitwa o prąd na Modlińskiej. Ochroniarze zarządcy przeganiają klientów i atakują kupców, 15 lutego.)
Centrum na Modlińskiej 6 jest w rzeczywistości prowadzone przez niejakiego Zbigniewa B., który był już kilkakrotnie aresztowany i ma nieciekawą reputację.
Skomentuj Centrum Modlińska: mafia, policja – jedna koalicja?
Lokatorski rok 2024
Rok 2024 nie przyniósł żadnych przełomów w żadnej ze spraw żywotnych dla lokatorów z Warszawy. Nie zostały rozwiązane żadne z nękających ich problemów: niedostępność mieszkań komunalnych i socjalnych, niemożliwe do spełnienia podwyżki czynszów w najmie prywatnym, oraz całkowita bezkarność dzikich eksmisji.
Gentryfikacja
Rewitalizacja dzielnicy Praga-Północ nadal miała wszelkie znamiona gentryfikacji i wiązała się z przymusowymi wysiedleniami dotychczasowych mieszkańców kamienic, wypowiadaniem umów najmu cennym inicjatywom lokalnym, takim jak Stacja Praga i pozostawianiem całych kwartałów dzielnicy na pastwę podpalaczy i handlarzy narkotykami (jak w przypadku ul. Wileńskiej). Niewiele tu pomogły przeprowadzane z wielkim szumem „konsultacje społeczne”, które miały rzekomo brać pod uwagę opinię mieszkańców dzielnicy.
Miasto pustostanów
Nadzieje związane z nowym Zarządem Dzielnicy Praga-Północ okazały się złudne. Nowy zarząd kontynuował politykę głodu mieszkaniowego praktykowaną przez poprzednie zarządy i odmawiał pomocy mieszkaniowej potrzebującym rodzinom, niezależnie od ich sytuacji materialnej, rodzinnej, czy zdrowotnej. W tej sytuacji, zajmowanie miejskich pustostanów stało się jedyną praktyczną ścieżką zapewnienia lokalu osobom z dziećmi ze szczególnymi potrzebami, np. z autyzmem i ADHD, cierpiącymi z powodu braku przestrzeni w przeludnionych lokalach, kobietami uciekającymi przed przemocą partnerów i innymi osobami, które przekroczyły kryterium metrażowe choćby o kilkadziesiąt centymetrów. W podobnej sytuacji były osoby bezdomne, które otrzymały odmowy, gdyż nie mogły udokumentować swojego miejsca zamieszkania (sic!), lub osoby których nie było stać na najem komercyjny, ale nadal miały trwającą umowę najmu i stale się zadłużały.
Samopomoc lokatorek
Skala samopomocy mieszkanek (gdyż to kobiety wiodły tu prym) przekroczyła nasze najśmielsze oczekiwania i to było naprawdę poruszające i dające nadzieję, ze wszystkich zjawisk, jakie obserwowałyśmy w tym roku. Lokatorki wspierały się wtedy, gdy administracja próbowała je zastraszyć i nielegalnie eksmitować, gdy odłączała im prąd i media, wymieniały się wzorami pism i informacjami o pustych lokalach. Ich solidarność (nie tylko w sprawach czysto lokatorskich, ale też pracowniczych) budzi nasz największy szacunek. Zajęcia pustostanów nie są oczywiście rozwiązaniem problemu głodu mieszkaniowego. Ten wynika z celowej polityki władz miasta. Jednak działania mieszkańców wymuszą, prędzej czy później, zmianę polityki mieszkaniowej. Lokatorki już pokazały, że represje, groźby i sprawy sądowe ich nie powstrzymają, gdy chodzi o zapewnienie dachu nad głową ich rodzinom.
Bandyci z “Exmitera”
Działalność bandytów z „Exmitera” i tym podobnych firm, z których korzystają chciwi właściciele mieszkań, miała się w najlepsze w 2024 roku. Dzikie eksmisje, całkowicie pomijające prawo dotyczące okresów wypowiedzenia umowy i postępowań eksmisyjnych, stały się codziennością. Właściciele woleli płacić bandytom kiladziesiąt tysięcy złotych za akcję zastraszania i przemocy bezpośredniej przeciw lokatorom, niż składać pozwy w sądzie. Władze nadal patrzyły na to przez palce, a some policja posuwała się nawet do wspólnictwa w przestępczych działaniach. Nic w tej kwestii nie zmieniło się na lepsze. Złodziejstwo tzw. „landlordów”, czyli chciwych i bezwzględnych właścicieli mieszkań, przejawiało się ponadto w postaci nagminnej kradzieży kaucji lokatorom (pod pretekstem „zniszczeń”, które wynikały ze zwykłego zużycia wyposażenia lokalu).
Zamulona legislacja
Politycy byli zadowoleni ze swoich wirtualnych osiągnięć (czyli rzekomego „odzyskania” skradzionych w procesie Dzikiej Reprywatyzacji kamienic), mimo że żaden ze skradzionych budynków nie wrócił faktycznie do zasobów miejskich. Z tego zadowolenia zapomnieli nawet przedłużyć okres obowiązywania przepisów o zapewnieniu lokali zamiennych lokatorom z ruin reprywatyzacyjnych. Trzeba im to było przypomnieć i taki projekt czeka na głosowanie w Sejmie.
W polityce mieszkaniowej państwa dalej trwała sytuacja patowa, której jedynym pozytywnym przejawem było zamrożenie prac nad „kredytem 0%”, czyli maszynką do pompowania pieniędzy z budżetu do napędzania zysków banków i deweloperów, kosztem coraz wyższych cen mieszkań. Zamrożone zostały również prace nad zwiększeniem budżetu na budownictwo komunalne i socjalne. W związku z tym, Gminy nadal będą mieć pretekst do swojej bezczynności w tym zakresie.
Mamy nadzieję, że w nadchodzącym roku miejscy urzędnicy i radni zrozumieją wreszcie, że tworzenie bezdomności i głodu mieszkaniowego nie jest dobrym pomysłem na rozwijanie miasta. Oby solidarność, którą okazują sobie lokatorki w potrzebie nadal kwitła i się rozwijała w tych trudnych czasach.
Możliwe skutki Uchwały NSA o reprywatyzacji
W dniu 11 stycznia 2024 r. Naczelny Sąd Administracyjny wydał uchwałę dotyczącą reprywatyzacji kamienicy przy ul. Nowogrodzkiej 6a. Ta uchwała ma doniosłe znaczenie i jest wiążąca dla wszystkich decyzji unieważniających reprywatyzację z powodu nękania lokatorów.
Kamienica przy ul. Nowogrodzkiej 6a w Warszawie, położona w dzielnicy Śródmieście, została przekazana osobom podającym się za spadkobierców w 2011 r., wraz z niemal 50 mieszkańcami. Niedługo potem, kamienica została sprzedana i zarząd nad nią objęła powiązana z Feniksem spółka Jowisz.
Na drastyczne podwyżki czynszów w zaniedbanej kamienicy nie trzeba było długo czekać. Komitet Obrony Praw Lokatorów już wtedy działał od kilku lat i tak poznałyśmy mieszkańców tej kamienicy. Rozpoczęłyśmy skarżenie podwyżek czynszów do sądów. W 2014 zaczęło się wykurzanie lokatorów przez uciążliwe remonty, wyburzanie ścian, wymontowywanie okien w środku zimy i zalewanie lokali. Nic dziwnego, że większość lokatorów wolała opuścić kamienicę. Do dziś utrzymały się tylko 3 lokale. Nękanie lokatorów zostało przez nas udokumentowane na licznych filmach w latach 2014-2018.
Możliwe skutki Uchwały NSA o reprywatyzacji – czytaj dalej …Lokatorski rok 2023
Rok 2023 nie przyniósł lokatorom zbyt wielu pozytywnych zmian. Narastający głód mieszkaniowy i błędna polityka państwa, nakierowana głównie na wspieranie deweloperów, skutkowały ciągłymi wzrostami cen mieszkań i wysokości czynszu. Rynek najmu coraz bardziej dziczał, a właściciele coraz bezczelniej łamali prawo lokatorskie, korzystając z najemnych bandytów, by dokonywać dzikich eksmisji.

Szumnie zapowiadany przez Ministerstwo Infrastruktury “Okrągły Stół Mieszkaniowy” okazał się fiaskiem. Rząd nie był zainteresowany rozwiązaniem zaostrzającego się konfliktu na linii lokatorzy-właściciele, ani poważnym potraktowaniem sprawy głodu mieszkaniowego. Program Mieszkanie Plus ostatecznie został uznany za klęskę.
Gentryfikatorzy z Pragi czyszczą kolejną kamienicę
Lokatorzy z ul. Wrzesińskiej 14 na warszawskiej Pradze-Północ mają pecha. Mieszkają w lokalizacji, którą władze dzielnicy chcą zgentryfikować.

Nie ma lepszego przykładu tego procesu, niż koncepcja “Traktu Książęcego”. Na tym odcinku wymarzonej przez gentryfikatorów ostoi „szlachetności”, pozostanie zaledwie kilka dawnych kamienic komunalnych. Wokół nich będą same nowe, drogie budynki, gdzie mieszkania kosztują ponad 20 tys złotych za metr. Wiadomo więc o co tu chodzi.
Nie licząc fasady, budynek położony przy ul. Wrzesińskiej 14 jest w dość dobrym stanie. Jest wyposażony w centralne ogrzewanie. Pomimo faktu, że na Pradze jest wiele kamienic znajdujących się w fatalnym stanie technicznym, postanowiono dokonać inwestycji właśnie tu, bo uznano, że kamienica „psuje wizerunek dzielnicy” w oczach inwestorów. Zarządzono więc generalny remont budynku i wysiedlenie lokatorów.
Uchwała Zarządu Dzielnicy stanowi, że wysiedlenie jest “na czas nieokreślony”, co oznacza, że lokatorom nie dano możliwości powrotu do wyremontowanych lokali. To wygodna dla władz interpretacja przepisów Ustawy o ochronie praw lokatorów – niekorzystna dla lokatorów. Intencją przepisów Ustawy było nałożenie na Gminę obowiązku wykonania remontu w ciągu jednego roku, aby lokatorzy mogli wrócić do naprawionych lokali w niedługim czasie. Jednak przepis władze interpretują tak, że jeśli uda im się przeciągnąć remont o 2-3 lata, lokatorzy stracą prawo do powrotu.
Ustawa o rewitalizacji, której urzędnicy unikają jak ognia, mówi, że lokatorzy powinni korzystać z projektów rewitalizacyjnych i że mają prawo powrócić do wyremontowanych lokali.
Warto podkreślić, że na antenie Radio dla Ciebie, Burmistrz Jeżewski stwierdził, że oczywiście lokatorzy będą mogli wrócić do wyremontowanych lokali. Jednak na spotkaniu z mieszkańcami przed tygodniem mówił już coś zgoła innego. Właśnie za pomocą takich manipulacji politycy prowadzą wysiedlenia mieszkańców na Pradze.
Urzędnicy mają też inne sposoby na pozbycie się dawnych lokatorów: mogą zmienić układ lokalu w fazie projektowania i stwierdzić wówczas, że lokatorzy nie mogą powrócić, bo ich lokal już nie będzie istniał. Tak można pozbawić mieszkańców prawa do powrotu. Dowiedziałyśmy się, że władze planują zmienić układ wielu mieszkań na Wrzesińskiej przez instalację windy wewnątrz budynku, a nie na zewnątrz, jak to jest często praktykowane. Oczywiście oznacza to zmniejszenie powierzchni mieszkalnej w samym budynku.
Przedstawiamy w związku z tym postulaty Komitetu Obrony Praw Lokatorów:
- Rewitalizacja powinna służyć dotychczasowym mieszkańcom Pragi. Powinni mieć oni prawo do powrotu do swoich poprzednich mieszkań, jeśli wyrażą taką wolę. Nigdy nie powinny zapadać narzucone odgórnie decyzje o wysiedleniu bez możliwości powrotu.
- Praca nad projektami jest robiona chaotycznie. Domagamy się, by Urząd zakończył wszystkie prace przygotowawcze przed rozpoczęciem wysiedlania lokatorów.
- Dotychczasowe praktyki władz Dzielnicy i ich sposób traktowania mieszkańców muszą się zmienić. Zamiast braku informowania, podejmowania odgórnych decyzji, lokatorzy muszą mieć możliwość współdecydowania o własnym losie.
- Powinna zostać zwiększona pomoc dla mieszkańców w ramach przeprowadzki i urządzania się w nowym mieszkaniu. Nie wszyscy są w stanie sobie z tym poradzić samodzielnie. Czasami koniecznych jest wiele adaptacji. Dodatkowe wsparcie powinno być zawsze dostępne.
W przypadku lokatorów Wrzesińskiej 14, którzy chcą wrócić do swoich mieszkań, nie powinno być żadnych nieuzasadnionych zmian aranżacji mieszkań. Mamy dość utrudnień dla lokatorów!
Skomentuj Gentryfikatorzy z Pragi czyszczą kolejną kamienicę
Jak uchwała o najmie uniemożliwia pomoc mieszkaniową

Przed końcem roku, Rada Warszawy ma uchwalić kolejne zmiany w Uchwala w sprawie zasad wynajmowania lokali wchodzących w skład mieszkaniowego zasobu miasta stołecznego Warszawy. Biuro Polityki Lokalowej tym razem chce obniżyć kryterium dochodowe uprawniające mieszkańców do otrzymania pomocy (to wykluczy jeszcze więcej osób). Ale warto też zasygnalizować istnienie innego punktu, który uniemożliwia dużej grupie lokatorów otrzymanie pomocy.
Chodzi tutaj o artykuł 7, ustęp 3 Uchwały. Zapis dotyczy osób, które wynajmują indywidualne pokoje wydzielone z mieszkania. Jeśli mieszkają w mieszkaniu wraz z osobami niespokrewnionymi, do powierzchni mieszkalnej będzie się zaliczać tylko powierzchnia pokoju, a nie całego mieszkania. Ale tylko jeśli nie są studentami i mają umowę najmu pokoju przynajmniej od 2 lat. Tylko w takim przypadku mają szansę spełnić kryterium metrażowe przy ubieganiu się o mieszkanie (w przeciwnym razie liczony będzie metraż całego mieszkania).
Co jest nie tak z tym rozwiązaniem? Warto wziąć pod uwagę prawdziwy przykład z życia. Para – rencista i emerytka – stracili mieszkanie, bo wzięli kredyt we frankach i kiedy ich sytuacja majątkowa zmieniła się, nie było ich stać na spłacanie rat. Ich łączny dochód wynosi ok. 3 tys. złotych, więc nie stać ich na wynajem całego mieszkania w Warszawie. Wynajmują pokój o powierzchni ok. 10 metrów od znajomych, ale złożyli wniosek o pomoc mieszkaniową. Otrzymali odmowę pomocy, gdyż nie mieszkają w pokoju od 2 lat.
Czyli najpierw wegetować w pokoju przez 2 lata, a potem jeszcze czekać średnio 2 lata na otrzymanie mieszkania. Po co? Biuro Polityki Lokalowej tłumaczy nam, że chodzi o to, aby zniechęcić ludzi przyjeżdżających spoza Warszawy do wnioskowania o lokal w Warszawie. Tylko, że to nie ma żadnego sensu, bo w tym samym artykule jest napisane, że przepis ma zastosowanie tylko do tych, którzy “przez ten czas rozliczają podatek dochodowy od osób fizycznych w urzędzie skarbowym na terenie Miasta”. Branżowa Komisja Dialogu Społecznego więc zasugerowała, że wystarczy zapis o rozliczaniu podatku w Warszawie przez przynajmniej 2 lata i że można usunąć wymóg wynajmowania pokoju przez 2 lata. Przedstawiciele Biura jednak udają, że nie rozumieją i upierają się, że spowoduje to lawinę wniosków od osób, które wcześniej nie mieszkały w Warszawie.
Ta nielogiczna polityka mieszkaniowa jednak ma swoją własną logikę – aby maksymalnie utrudnić dostęp do zasobów mieszkaniowych. Tym bardziej, że osoby wynajmujące odrębne lokale na wolnym rynku nie mają obowiązku posiadania umowy przez przynajmniej 2 lata – ale dotyczą ich takie kryteria metrażowe, które są trudne do spełnienia. Prawie wszystkie mieszkania na rynku, nawet małe kawalerki, są zbyt duże jak na kryterium metrażowe (10 m2 na jedną osobę i 14 m2 na dwie osoby) i wykluczają mieszkańców Warszawy z powodu metrażu.
Najgorsze w Uchwale jest to, że nie bierze pod uwagę jedynego istotnego kryterium: tego, czy ktoś faktycznie jest w potrzebie. Niestety jest tak, że polityka mieszkaniowej Miasta polega przede wszystkim na tym, by wykluczyć jak najwięcej mieszkańców, a nie im pomóc.
Niezależnie od feralnego paragrafu w Uchwale, warto zwrócić uwagę na bezprawie, które dzieje się w pewnych dzielnicach, w szczególności na Pradze Północ. Lokatorzy otrzymują tam taśmowo odmowy z powodu nametrażu, pod pretekstem, że liczy się powierznia całkowita mieszkania, a nie powierzchnia pokoju. Jednak Uchwała precyzuje wyraźnie:
“Jeżeli jeden lub więcej pokoi w lokalu zajmowanych jest przez osoby niespokrewnione z gospodarstwem domowym wnioskodawcy i prowadzące odrębne gospodarstwa domowe, to dla oceny warunków zamieszkania kwalifikujących wnioskodawcę do ich poprawy stosuje się odpowiednio § 7 ust. 1 przy czym przy obliczaniu powierzchni liczy się wyłącznie powierzchnię wynajmowanego pokoju przez gospodarstwo domowe wnioskodawcy.”
Tak więc niezależnie od tego, jak bardzo niesprawiedliwe są przepisy, praktyka działania urzędów jest jeszcze gorsza i nie respektuje nawet tych wadliwych przepisów.
Skomentuj Jak uchwała o najmie uniemożliwia pomoc mieszkaniową
Kto daje i odbiera ten się w piekle poniewiera

Miało być lepiej. Ale warszawskie Biuro Polityki Lokalowej nie czekało nawet na powołanie nowego rządu i już chcę pogorszyć zasady dostępności tanich lokali od Miasta.
W zeszłym roku, Komitet Obrony Praw Lokatorów skrytykował niskie progi dochodowe, które kwalifikują do najmu miejskich mieszkań.
Od dawna wskazywaliśmy na fakt, że dwie osoby zarabiające najniższe wynagrodzenie krajowe były uważane za „zbyt bogate”, aby dostać najem komunalny – a wiadomo, że coraz trudniej liczyć na jakikolwiek lokal na tzw. „wolnym rynku”. Domagaliśmy się, aby te kryteria zostały urealnione. Proponowaliśmy, aby kryteria dochodowe były oparte na kosztach najmu z dodatkiem minimum socjalnego. (To oficjalny wskaźnik, który pokazuje, ile mieszkańcy faktycznie potrzebują, aby pokryć swoje najważniejsze potrzeby – oprócz czynszu).
Nasza propozycja nie została uwzględniona, ale kryterium dochodowe zostało nieco podwyższone – najpierw przez Radę Warszawy, a potem poprzez zmiany ustawowe. Dzięki tym zmianom, więcej niezamożnych osób kwalifikowało się do najmu komunalnego.
Zmiany przeprowadzone przez Parlament były wyraźnie nie w smak urzędnikom Biura Polityki Lokalowej. Dlatego ci szybko przygotowali projekt, który zapewni, że znów będzie gorzej.
Biuro Polityki Lokalowej proponuje obniżenie progu dochodowego do najmu mieszkań socjalnych – bo ich zdaniem ktoś, kto zarabia 2000 złotych „nie jest potrzebujący” i stać go na wyższe czynsze. Biurokraci z BPL-u nawet napisali bardzo ciekawe uzadsadnienie, dlaczego muszą obniżyć progi: ponieważ jeśli tego nie zrobią, to wtedy niektóre osoby nie będą mogły się kwalifikować do najmu w TBS-ach.
Tłumaczymy tym, którzy nie wiedzą, jak to działa. Gdy ktoś przekracza kryterium dochodowe, może teoretycznie się zakwalifikować do najmu w TBS-ach (o ile nie przekracza maksymalnego limitu). Czyli, obniżenie progu, aby więcej osób kwalifikowało się do najmu w TBS-ach oznacza, że urzędnicy chcą, żeby więcej osób wynajmowało w TBS-ach, a nie w lokalach z najem komunalnym lub socjalnym.
A różnica w czynszu oczywiście jest spora – obecnie ok. 2,5 razy tyle co w lokalu komunalnym lub nawet więcej. (Niektóre TBSy w tym roku podniosły czynsz do 27 zł. za metr.) Kolejka do TBS-ów nie jest dużo krótsza niż ta do mieszkań komunalnych. Ale urzędnicy oczywiście wolą, żeby lokatorzy płacili więcej.
Najgorszy jest system kwalifikacji. Kiedy kilka lat temu zmienił się system przyznawania lokali, wprowadzono ujednolicony wniosek o pomoc mieszkaniową na jednym formularzu. Teoretycznie, ktoś kto nie zakwalifikował się do najmu komunalnego zostanie poinformowany, jeśli kwalifikuje się do najmu w TBSach. Przedstawiciele Biura Polityki Lokalowej twierdzą, że tak jest, ale to niestety mija się z rzeczywistością. Wnioski osób, które nie kwalifikują się do najmu komunalnego są po prostu odrzucane i na tym kończy się sprawa.
Co tydzień lokatorzy pojawiają się u nas z odmowami od lokalówki. Czasami przekraczają kryterium dochodowe do najmu komunalnego o kilka złotych. Zazwyczaj nie ma żadnej informacji, że mogą starać się o TBS, czy że są kwalifikowani do tego najmu; o takiej możliwości zwykłe muszą dowiedzieć się od nas.
Wygląda więc na to, że jest to kolejny sposób, aby nie kwalifikować mieszkańców do najmu mieszkań z zasobu mieszkaniowego miasta, czy wypchnąć ich do zasobów TBS z o wiele wyższymi czynszami.
Problemem oczywiście jest to, że nie buduje się dość mieszkań i nie ma woli, żeby to zmienić. Zapomnijcie o wszystkich reklamach, które na koszt podatnika wyświetlano w transporcie publicznym. Ratusz miał zapewnić 100 tys. mieszkań do 2030 r. Ta liczba nawet wtedy była zbyt niska, a dziś, gdy czynsze na rynku prywatnym oszalały, potrzeba jeszcze więcej tanich mieszkań na wynajem. Ale już widać, że nawet te obietnice nie zostaną zrealizowane.
Dość anty-społecznej polityki w Warszawie!
Inicjatywa obywatelska w sprawie zasad wynajmowania lokali

W czwartek 31 sierpnia na Radzie Warszawy odbędzie się głosowanie nad proponowanymi zmianami w uchwale o zasadach wynajmowania lokali należących do Miasta. Propozycja trafiła do porządku obrad Rady dzięki inicjatywie obywatelskiej – uzbierano dość podpisów, aby propozycja musiała zostać poddana głosowaniu.
Dlaczego wspieraliśmy ten projekt i dlaczego to jest ważne
Projekt zawiera dwa z naszych postulatów: podniesienie kryterium dochodowego kwalifikującego do najmu komunalnego oraz likwidację kryterium metrażowego.
Inicjatywa obywatelska w sprawie zasad wynajmowania lokali – czytaj dalej …1 komentarz na temat Inicjatywa obywatelska w sprawie zasad wynajmowania lokali