English | Deutsch
Zdjęcie pochodzi z blogu warszawa78.blox.pl

Gdy nadużycia władzy stają się pretekstem do uderzania w biednych

Opublikowane 09/02/20 o godz.15:18 w kategorii Publicystyka.
Nie radzisz sobie z urzędnikami lub prywatnym właścicielem i potrzebujesz naszej pomocy? Skontaktuj się z nami!

W dniu 7 lutego b.r. w “Gazecie Wyborczej” pojawił się artykuł p.t. “Rzecznik dyscyplinarny sędziów ma mieszkanie komunalne i 130-metrowy dom koło Warszawy”. Choć artykuł może wydawać się uzasadnioną krytyką ekscesów władzy, wpisuje się w niepokojący nurt zmierzający do zaostrzania przepisów najmu, który już wielokrotnie uderzał w lokatorów.

Chodzi o zarabiającego nawet ok. 16 tys. zł brutto miesięcznie rzecznika dyscyplinarnego sędziów, który zajmuje w Warszawie 70-metrowe mieszkanie. Ma też na własność 130-metrowy dom pod Warszawą. Najem mieszkania rzecznik otrzymał po zmarłych rodzicach na podstawie art. 691 Kodeksu Cywilnego. Weryfikacja posiadania nieruchomości ma zasadniczo miejsce tylko przy badaniu wniosku o najem lokalu. Ponieważ rzecznik nie otrzymał lokalu w drodze wniosku, posiadanie przez niego innego lokalu nie było w ogóle brane pod uwagę.

Z pozoru oburzenie autora artykułu jest w zupełności słuszne. Oto kolejny arogancki przedstawiciel władzy, który sądzi że wszystko mu wolno i że nie obowiązują go przepisy, które jednocześnie tylu potrzebującym stoją na drodze do otrzymania mieszkania. Człowiek majętny i dobrze ustosunkowany zabiera miejsce lokatorom, którzy czekają latami w kolejce po lokal. Odrażające, prawda?

W tym momencie przypomina się dyskusja z Komisji Sejmowej, która miała miejsce na początku 2018 r. Dyskutowaliśmy wtedy o nowelizacji Ustawy o Ochronie Praw Lokatorów i niesprawiedliwych podwyżkach czynszów, które dotkną lokatorów komunalnych w przyszłości. Przedstawiciel Ministerstwa Infrastruktury, Sekretarz Stanu Kazimierz Smoliński stwierdził, że w mieszkaniach komunalnych mieszkają osoby zarabiające 10 tys. i że „nie ma społecznego przyzwolenia na to”. Pan Smoliński nie chciał wtedy odpowiedzieć na pytanie, skąd posiada takie informacje. Dziś wiemy, że mówił o swoim partyjnym koledze. Rzeczywiście, nie ma na to społecznego przyzwolenia. Ale poniekąd słuszne oburzenie na pasożytnictwo w wykonaniu partyjnego kolegi posłużyło jako argument, żeby podwyżki czynszów zafundować wszystkim, którzy nawet odrobinę przekraczają kryterium dochodowe, czyli wszystkim tym, którzy zarabiają odrobinę więcej, niż pensja minimalna. Rzeczywiście bogacze!

Gdy kolejny raz pojawia się podobna opowieść o “bogatych zajmujących mieszkania komunalne”, możemy być pewni, że chodzi o przygotowywanie gruntu pod kolejne zaostrzenie przepisów. Zakres praw najemców wynikający z artykułu 691 Kodeksu Cywilnego był już ograniczany w nowelizacji Ustawy o ochronie praw lokatorów z 2001 r. i rządy PO-PiSu wielokrotnie próbowały całkiem wyeliminować tzw. dziedziczenie najmu mieszkań komunalnych. Wielokrotnie się z tego wycofywano pod wpływem protestów lokatorskich i stanowisk prezentowanych m.in. przez Komitet Obrony Praw Lokatorów na Komisjach Sejmowych i podczas protestów ulicznych. Nie mamy jednak złudzeń: temat będzie powracać.

Jeśli już mówimy o zmianach przepisów, czemu nie pomyśleć o wprowadzeniu wymogu deklarowania umów najmu komunalnego przez wszystkich czynnych polityków i osoby pełniące ważne funkcje publiczne w ramach deklaracji majątkowych? Może to pomoże uniknąć takich “nieporozumień”?

Lokatorzy są poszkodowani sztucznie zaniżonymi kryteriami, które mają wyłącznie na celu ograniczenie inwestycji w mieszkalnictwo i uzyskanie dzięki temu oszczędności budżetowych. Kryteria nie są ustawiane według potrzeb lokatorów, ale według wygody urzędników Ratusza. Chodzi o to, by kolejka oczekujących była na tyle mała, żeby nie trzeba było inwestować zbyt wiele w budownictwo mieszkaniowe. A ci którzy wypadli z kolejki, bo zarabiali o 100 zł za dużo lub mieszkali w przeludnionym mieszkaniu, ale mieli pół metra powyżej normy? Oni nie figurują w statystykach, więc ich los jest urzędnikom i politykom obojętny.

Jeśli więc mówimy o weryfikacji kryteriów, a kryteria pozostawimy na poziomie, który zostawia za burtą wielu potrzebujących, weryfikacja stanie się tylko jeszcze jednym mechanizmem pozbywania się najemców i wygaszania zasobu komunalnego. Do tego właśnie posłuży upublicznianie historii ohydnego skądinąd zachowania rzecznika dyscyplinarnego sędziów.

Jak możesz pomóc?

Dodaj swój komentarz


Top