English | Deutsch
Zdjęcie pochodzi z blogu warszawa78.blox.pl

Dzika eksmisja z ul. Daniłowiczowskiej – policja i mafia nadal w komitywie

Opublikowane 03/10/19 o godz.19:59 w kategorii Historie lokatorów.
Nie radzisz sobie z urzędnikami lub prywatnym właścicielem i potrzebujesz naszej pomocy? Skontaktuj się z nami!

Na początku września pisaliśmy o sprawie dzikiej eksmisji z ul. Daniłowiczowskiej w Warszawie. Sprawa była też przedmiotem reportażu w Telewizyjnym Kurierze Warszawskim.

W dniu 3 września, grupa osiłków z agencji “ochrony” specjalizującej się w dzikich eksmisjach wtargnęła do mieszkania wyważając drzwi. W następstwie tego zdarzenia, które stanowiło naruszenie miru domowego, doszło do kradzieży gotówki, oraz wyposażenia RTV i AGD. Jednym ze sprawców był mężczyzna podający się za właściciela, mieszkający na stałe w USA, oraz czterech niezydentyfikowanych “ochroniarzy”.

W chwili dzikiej eksmisji, prawomocne było zawieszenie postępowania eksmisyjnego do czasu zakończenia trwającego wciąż procesu. Na nic się jednak nie zdało ze względu na postawę policjantów. Funkcjonariusze policji z Komendy Rejonowej Warszawa I z ul. Wilczej 21 zostali wielokrotnie wezwani do podjęcia interwencji. Odmówili jednak jej przeprowadzenia, pomimo trwającego czynu przestępczego. Ciężko chory lokator został wyrzucony w samej bieliźnie na klatkę schodową. Wraz z żoną zostali pobici. Policjanci przyjeżdżali na wezwanie aż pięć razy, ale tylko bezczynnie przyglądali się zajściom. Poinformowali lokatorów, że to spór cywilno-prawny i że policja się w takie spory nie wtrąca. Funkcjonariusze policji zasugerowali nawet, że właścicielowi wolno wszystko, bo ma prawo do lokalu. Podczas jednej z tych “interwencji” funkcjonariusz poinformował lokatorkę, że złoży wniosek do sądu o ukaranie jej za bezpodstawne wzywanie policji.

Lokatorka została zamknięta na noc z obcym człowiekiem w mieszkaniu. Ten człowiek wylał w lokalu cuchnącą ciecz, przez co lokatorka dusiła się i wymiotowała krwią. Policja stwierdziła, że “może wyjść, jak jej jest niedobrze”. Faktycznie lokatorka nie miała innego wyjścia, niż opuścić lokal.

Co wydarzyło się od tamtego czasu?

W dniu 18 września, w wyniku pozwu o przywrócenie naruszonego posiadania, Sąd Rejonowy dla Warszawy-Śródmieścia udzielił zabezpieczenia roszczenia poprzez zobowiązanie pozwanych do udostępnienia kluczy do lokalu przy ul. Daniłowiczowskiej oraz usunięcie z niego obcych osób, w tym pracowników Biura Bezpieczeństwa Personalnego z siedzibą w Gdyni.

Nie bardzo było jednak wiadomo co z tym zabezpieczeniem uczynić. Policja nadal uchylała się od wykonania swoich obowiązków, lokatorka zwróciła się więc do komorników. Komornik Aleksander Godzik zażądał wpłaty 3 tys. zł z góry i oznajmił, że sprawa potrwa miesiąc. Lokatorka wyrzucona w kapciach ze swojego mieszkania i okradziona z pieniędzy nie miała naturalnie na to środków. Kolejną próbą był komornik Ryszard Moryc. Stwierdził on, że nigdy nie dokonywał tego typu czynności zmierzających do przywrócenia posiadania. Ostatecznie stwierdził, że zabezpieczenie nie jest wystarczające i że to Sąd ma wszcząć egzekucję. Jego zdaniem, Sąd zobowiązał tylko do wydania kluczy (mimo że w postanowieniu jest też mowa o usunięciu osób trzecich z lokalu).

Lokatorka udała się do Wiceprezes Sądu Rejonowego Warszawa-Śródmieście Joanny Przanowskiej-Tomaszek w celu ustalenia, czy zabezpieczenie powództwa nie może zostać rozszerzone, tak by można je było skutecznie wyegzekwować. Wiceprezes Sądu stwierdziła, że należy poprosić włamywaczy, żeby oddali klucze. Stwierdziła też, że jedyne co może w tej sprawie zrobić, to objąć ją szczególnym nadzorem i przyspieszyć termin rozprawy.

Zrozpaczona lokatorka udała się po poradę do biura posła Pawła Lisieckiego. Poseł napisał do Ministerstwa Sprawiedliwości pismo z prośbą o instrukcje. Nikt jednak nie wiedział, jak powinno wyglądać przywrócenie posiadania i czy jest to rola policji, czy komorników. W odpowiedzi przyszło pismo od Ministra Sprawiedliwości Zbigniewa Ziobro stwierdzające, że Komendant Główny ma pomóc w tej sprawie i że w Komendzie Głównej ma interweniować Wydział Kontroli.

Bartosz Niebrzydowski, Asystent ministra MSWiA Mariusza Kamińskiego, skontaktował się z Dzielnicowym Norbertem Żurmanem, domagając się wprowadzenia lokatorki do mieszkania. W dniu 27 września miało nastąpić przywrócenie posiadania w asyście policji.

Niewprowadzenie w posiadanie

Gdy policja wraz z lokatorką dotarli na miejsce, zastali zniszczone drzwi. Sprawcy włamania zabrali klucze i uciekli. Policjanci wrócili do swojego poprzedniego stanowiska, że wprowadzenie w posiadanie nie jest ich odpowiedzialnością. Lokatorka wynajęła ślusarza, żeby rozwiercił zamki. Policja jednak zagroziła ślusarzowi, że jeśli rozwierci zamki, zostanie oskarżony o włamanie. Dzielnicowy poinstruował patrol, by odmówić udzielenia wsparcia. W ten sposób, Dzielnicowy postawił na swoim. Nic nie dały interwencje najważniejszych urzędników w Państwie.

Na dzień dzisiejszy sytuacja wygląda tak, że lokatorzy są nadal bezdomni, a policja nadal chroni przestępców i uniemożliwia przywrócenie stanu zgodnego z prawem.

Policja stwierdziła, że lokatorzy opuścili mieszkanie dobrowolnie, więc “przestępstwa nie było”, a skradziony dobytek miał być “dobrowolnie porzucony”. Lokatorzy do dnia dzisiejszego nie odzyskali swoich skradzionych rzeczy. Na domiar złego Dzielnicowy wystąpił do Sądu Rodzinnego o odebranie prawa do opieki nad dzieckiem, gdyż “matka odmawia powrotu do domu i w ten sposób naraża dziecko”.

Policja odmówiła przesłuchania sprawcy włamania podającego się za właściciela, gdyż miał wyjechać do USA. Zdążył jednak złożyć wniosek o wymeldowanie lokatorów, gdzie jako świadek figuruje nie kto inny, jak Dzielnicowy Norbert Żurman.

Jest to kolejny przypadek absolutnego bezprawia, wobec którego państwo jest kompletnie bezradne i gdzie górę biorą nieformalne układy policjantów i byłych policjantów pracujących jako agenci ochrony, które są odporne na interwencje MSWiA. System jest całkowicie skorumpowany i lokatorzy nie mają żadnych instrumentów prawnych, by pociągnąć do odpowiedzialności łamiących prawo policjantów.

Komitet Obrony Praw Lokatorów będzie nadal prowadzić tę sprawę, aż do jej pomyślnego zakończenia. Domagamy się nie tylko rozwiązania tej konkretnej sprawy, ale też systemowego ukrócenia bezkarności policji i jej wspólnictwa w dzikich eksmisjach.

Jak możesz pomóc?

1 Komentarz

Dodaj swój komentarz

  1. Komentarz napisany przez alina dnia 04/10/2019 o godz. 12:46.

    Problemy nękanych w Polsce lokatorów to scenariusz na filmowy serial grozy.
    Winę za ten horror powinni ponieść funkcjonariusze publiczni instytucji rządowych,im podległych i nadzorowanych przez nie oraz funkcjonariusze samorządowi.
    Polska jest krajem bezprawia, niesprawiedliwości i przemocy.

Dodaj swój komentarz


Top