English | Deutsch
Zdjęcie pochodzi z blogu warszawa78.blox.pl

Kaczka dziennikarska i propaganda antylokatorska

Opublikowane 31/01/26 o godz.21:42 w kategorii Publicystyka.
Nie radzisz sobie z urzędnikami lub prywatnym właścicielem i potrzebujesz naszej pomocy? Skontaktuj się z nami!
Kaczka dziennikarska

To oczywiste, że artykuły pojawiające się w prasie wpływają na odbiór społeczny tego, co się faktycznie dzieje. Dlatego dziennikarze mają zawodowy obowiązek niewprowadzania ludzi w błąd. Wiemy jednak, jak „dziennikarstwo” wygląda w rzeczywistości.

Dzisiejszy artykuł Michała Wierzbickiego na portalu „Warszawa w Pigułce” zatytułowany „Zmiany w prawie. Wprowadzają się i nie płacą. Teraz będzie można wyprowadzić ich siłowo przy udziale policji” jest doskonałym przykładem nadużyć, jakie czasami zdarzają się w mediach. Zaniepokojeni tymi nagłówkami, niektórzy już nas o to pytają, więc warto poruszyć tę kwestię publicznie.

Ten tytuł to oczywiście połączenie tzw. „clickbaitu” i dziennikarskiego nadużycia.* Fakt jest takie, że rząd co roku otrzymuje liczne petycje i różnorodne propozycje, w tym od Komitetu Obrony Praw Lokatorów. Nie oznacza to jednak, że wszystkie propozycje zawarte w petycjach stają się projektami ustaw. Prawdopodobnie większość z nich nie.

Czasami dziennikarze wybierają tematy na podstawie niepełnych informacji i czasami lobbyści skontaktują się z dziennikarzami, którzy mogliby opublikować informacje na ich temat, nie weryfikując, czy rzeczywiście rząd zamierza uwzględnić propozycje. W ten sposób media mogą zostać wykorzystane do udziału w procesie lobbingu poprzez prezentowanie opinii publicznej pewnych pomysłów. Jeszcze lepiej dla lobbystów, jeśli media prezentują stronniczy pogląd lub budują oczekiwania.

Oczywiście prawdą jest, że różne strony – w tym właściciele nieruchomości i niektóre gminy – od lat lobbują za różnymi problematycznymi zmianami w prawie. Jak widzimy, teraz lobbują za przywróceniem eksmisji na bruk, a osoby takie jak Wierzbicki pomagają budować ideologiczne uzasadnienie dla tego, prezentując stronniczy punkt widzenia.

Oczywiście później, aby zachować obiektywizm, opisują też opinię Komitetu – ale nie naszą opinię na temat tego, co faktycznie proponuje rząd. Nie kontaktowano się z nami w tej sprawie, ale opublikowaliśmy dwa artykuły o naszym spotkaniu z Ministerstwem. Nie w tym jednak kontekście zostaliśmy wspomniani. Wspomniano o nas w związku z pomysłem lobbystów, aby prekaryzować umowy najmu i aby zlikwidować umowy na czas nieokreślony i wprowadzić umowy roczne. Oczywiście jesteśmy temu przeciwni – pisaliśmy o tym lata temu – na przykład w 2015 roku, kiedy pojawiły się tego typu propozycje. Nie widzieliśmy tej propozycji w najnowszej nowelizacji – tak naprawdę większości rzeczy, o których pisze Wierzbicki, po prostu nie ma w propozycjach rządowych.

Jest jedna propozycja wspomniana w artykule, o które rozmawiałyśmy z Ministerstwem – to pomysł skrócenia okresu wypowiedzenia umowy najmu. Obecna praktyka jest taka, że jeśli główny najemca nie przebywa w lokalu przez rok, umowa może zostać rozwiązana. Rozmawialiśmy z Ministerstwem o tym, że często ktoś tam faktycznie mieszka – na przykład małżonkowie lub małe dzieci, podczas gdy ktoś pracuje za granicą. Znamy nawet sytuacje, w których główny najemca wyjeżdżał za granicę, żeby dorobić, bo miał długi i po prostu próbuje je spłacić. Zaproponowałyśmy, żeby nie wypowiadać umowy, jeśli mieszkanie jest faktycznie zamieszkałe.


Tak naprawdę nie wiemy, jak ostatecznie będzie wyglądało prawo. Jesteśmy jednak dość pewne, biorąc pod uwagę sytuację ideologiczną w Polsce i rolę prasy w promowaniu antyspołecznej polityki, że tendencją będzie dalsza erozja praw lokatorów i nacisk na komercjalizację mieszkań.

Na koniec swojego artykułu Wierzbicki, występując de facto jako orędownik tych propozycji, bezsprzecznie drukuje dla nich „uzasadnienie”. Najnowszym trendem wśród polityków jest twierdzenie, że jeśli nie będą w stanie „odzyskać” mieszkań, potrzebujące rodziny będą musiały dłużej czekać na mieszkania.

Na pierwszy rzut oka (i w oderwaniu od realiów sytuacji np. w Warszawie) może się to wydawać logiczne. Istnieje jednak kilka powodów, dla których jest to słaby argument.

1. Rodziny nie musiałyby dłużej czekać na mieszkania, gdyby coś zrobiono z ogromną liczbą pustostanów i budowano więcej mieszkań.
2. Obecnie Warszawa nie remontuje pustostanów z wyprzedzeniem, aby mieć pulę mieszkań gotowych do zamieszkania. Remontuje się mieszkania dopiero po wskazaniu lokalu osobom z kolejki, co oznacza, że rodziny muszą dłużej czekać na remont przyznanego lokalu.
3. Pustostany w budynkach, które mają roszczenia nie są wydawane, co zmniejsza liczbę dostępnych mieszkań.
4. Istnieje propozycja, aby gminy mogły wynajmować do 20% powierzchni miejskiej na zasadach komercyjnych, co jeśli zostanie przyjęte, oznaczałoby, że nawet jeśli gmina może „odzyskać” mieszkanie, nie oznacza to, że trafi ono koniecznie do jakiejś rodziny czekającej na lokal z najmem komunalnym. W efekcie, pula mieszkań dla rodzin potrzebujących może się zmniejszyć.

Kiedy projekt w końcu trafi do konsultacji, oczywiście opublikujemy nasze uwagi i uzasadnienia. Jeśli masz dość czytania wiadomości inspirowanych przez lobbystów właścicieli, śledź nasz fanpage.

*Poniżej znajduje się artykuł o tym, jak działa Warszawa w Pigułce i więcej przykładów, jak wykorzystuje tzw. „clickbait”, czyli przynętę do wyświetlania reklam.

https://www.wirtualnemedia.pl/siec-profili-i-krzykliwe-sensacyjne-naglowki-jak-dziala-warszawa-w-pigulce,7203375594818208a

Jak możesz pomóc?

Dodaj swój komentarz


Top