Z kraju
Łódź: Antylokatorskie represje przy Drewnowskiej 60
Jak informuje Express Łódzki, działajac na polecenie właścicielki posesji administrator zrujnowanej kamienicy przy Drewnowskiej 60 próbuje bezprawnie pozbyć się z budynku 22 zamieszkujących w nim rodzin. Administrator kamienicy, Mariusz Rosiak, chce zmusić lokatorów do opuszczenia mieszkań w przeznaczonej na sprzedaż kamienicy w ciągu najbliższych kilkunastu dni, uzyskał w tym celu zaświadczenie z Nadzoru Budowlanego że kamienica grozi zawaleniem. Łódź: Antylokatorskie represje przy Drewnowskiej 60 - czytaj dalej …
1 komentarz na temat Łódź: Antylokatorskie represje przy Drewnowskiej 60
Zaskarżymy miasto za ruinę
Takiego procesu w Gdańsku jeszcze nie było. Mieszkańcy dwóch komunalnych kamienic we Wrzeszczu chcą pozwać władze miasta do sądu za… celową dewastację budynków. Twierdzą, że miasto od lat ich nie remontuje, a więc domy popadają w coraz większą ruinę.
Sprawa dotyczy dwóch kamienic – przy al. Grunwaldzkiej 127 i 129 – w Gdańsku Wrzeszczu. Są tam mieszkania komunalne i komunalne lokale użytkowe. W kamienicy przy al. Grunwaldzkiej 127 mieści się m.in. salon sukien ślubnych.
– Nigdy nie uzyskałam pomocy urzędników przy remoncie choć to lokal komunalny, wszystko opłacam sama – żali się Nina Neuman, właścicielka salonu. – W ciągu kilkunastu lat wpakowałam tu wiele tysięcy złotych. Ostatni kapitalny remont był kilka lat temu, a ze ścian już odpada farba, a w środku jest okropna wilgoć.
Łódź: Urząd Miasta poszukuje pustostanów
Jak informuje lokalne wydanie Gazety Wyborczej, w ramach podjętej przez władze miasta z inicjatywy gazet akcji „Zgłoś pustostan” Łodzianie poinformowali władze o 87 komunalnych mieszkaniach, pustych lub zajmowanych bezprawnie. Spośród zgłoszonych lokali udało się jednak „odzyskać” jedynie 5, kolejne 6 spraw jest w toku. Podobną listę pustostanów przygotowała posłanka Zdzisława Janowska. Pod koniec zeszłego roku przekazała do magistratu listę, z której wynikało, że niemal przy każdej łódzkiej ulicy stoi wolne mieszkanie, a niekiedy też cała pusta kamienica.
Pani Mazur przyjmuje interesantów już tylko przez lufcik
W poniedziałek mieszkańcy ul. 29 listopada udali się na kolejną rozmowę z Dyrektor ZGN Śródmieście Panią Mazur i … zostali drzwi zamknięte na klucz! Interesanci byli obsługiwani przez lufcik w oknie, przez który głodujący tydzień temu mieszkańcy mogli porozumiewać się z dziennikarzami.
Mieszkańcom 29 listopada chodziło o to, żeby Pani Dyrektor wytłumaczyła, dlaczego odcina gaz w ich budynkach na stałe nie czekając na uprawomocnienie się decyzji PINB? Dlaczego nie czeka na ekspertyzę Instytutu Budowlanego? Dlaczego, odcinając dopływ gazu trwale do ich budynków chce uniemożliwić PINB przeprowadzenie ewentualnej powtórnej kontroli PINB instalacji gazowej, o którą wystąpili mieszkańcy? Niestety, widać, że Pani Dyrektor spodobał się pomysł załatwiania spraw “przez okienko” i teraz stosuje go nie tylko na mieszkańcach, a na wszelki wypadek, przyzwyczaja do takiej komunikacji i innych interesantów ZGN.
ZGN wydało komunikat w sprawie “utrudnień” w funkcjonowaniu urzędu i sytuacji na 29 listopada: http://www.zgn.waw.pl/klienci/zgn/upload/file/Komunikat.pdf
Skomentuj Pani Mazur przyjmuje interesantów już tylko przez lufcik
Interpelacja w Sejmie na podstawie analizy Komitetu Obrony Lokatorów
Poseł na Sejm Artur Górski, z klubu parlamentarnego Prawo i Sprawiedliwość, złożył w dniu dzisiejszym na ręce Marszałka Sejmu, Bronisława Komorowskiego, interpelację w sprawie planowanych zmian w Ustawie o ochronie praw lokatorów. W ocenie Komitetu Obrony Lokatorów, na którą powołuje się pan Górski, zmiany wpłyną bardzo niekorzystnie na sytuację lokatorów.
Interpelacja zawiera pytania do Premiera o stan jego wiedzy na temat planowanej nowelizacji, oraz o stopień zaawansowania prac, a także na stanowisko rządu w tej sprawie. Poseł Górski zadał również pytanie na temat trybu przeprowadzenia konsultacji społecznych projektu, który w opinii KOL nie umożliwił realnej partycypacji organizacji społecznych w tym procesie.
Oto tekst interpelacji:
Ministerstwo Gospodarki opublikowało projekt wraz z uzasadnieniem. Publikowaliśmy również opinię Komitetu Obrony Lokatorów na temat nowelizacji.
2 komentarzy Interpelacja w Sejmie na podstawie analizy Komitetu Obrony Lokatorów
Mieszkają w slumsach za dwa miliony złotych
Pleśń na suficie i w szafach. Cienkie ściany, nieszczelne okna, mróz i brak wody. W takich warunkach mieszkają lokatorzy nowego osiedla kontenerowego na Siernieczku. - Jeśli są jakieś problemy, to z winy mieszkańców - twierdzi jednak wiceprezydent Bolesław Grygorewicz.
Osiedle socjalne przy ul. Kaplicznej miało być ciepłym gestem dla najuboższych bydgoszczan ze strony Urzędu Miasta. W maju, gdy zakończono stawianie kontenerów, urzędnicy zapewniali, że spełniają one wszystkie normy. Pierwsza zima na osiedlu pokazała, że były to deklaracje grubo na wyrost. Dziesięć rodzin żyje teraz w spartańskich warunkach.
- To nie jest mieszkanie, tylko taka bardziej humanitarna umieralnia - mówi Bożena Zgoda spod piątki.
Wchodzę do środka. Jest zimno, chociaż obydwa kaloryfery są gorące. Mieszkanie jest czyste, schludne. Skromnie, ale ładnie urządzone. Ściągam buty, żeby nie zabłocić podłogi. Po chwili moje skarpetki są całkowicie przemoczone. - Mówiłam pani, żeby nie ściągać butów - przypomina Zgoda. - Tutaj wszystko jest mokre. Podłoga, dywany, koce, cała pościel. Mieszkam tutaj dopiero od miesiąca, a już musiałam wyrzucić poduszki - przez wilgoć.
Pani Bożena odsuwa kanapę - w kącie pleśń. Woda powoli wycieka spod wszystkich listew w mieszkaniu. - Za ostatni miesiąc grzania zapłaciłam 700 zł - mówi kobieta. - Już jutro muszę dokupić następną porcję prądu, bo tutaj zamarznę.
Jeszcze w gorszej sytuacji jest lokatorka spod dziesiątki. Nie ma wody od sześciu dni, bo zamarzły rury.
- Muszę chodzić z córką do krewnych i znajomych, by się wykąpać - żali się Dorota Papiewska. - Z butelkami wody biegam tam i z powrotem, żeby córce zupę ugotować.
Ale brak wody to niejedyny problem rodziny Papiewskich. W tym mieszkaniu pleśń jest na wszystkich ścianach - dookoła podłogi i nad sufitem. W tapczanie nie można trzymać pościeli, bo tam też jest mokro.
Lokatorzy wielokrotnie szukali pomocy w Administracji Domów Miejskich, która zarządza osiedlem. Bez skutku. - Powodem tej sytuacji jest po prostu niedogrzewanie lokali przez mieszkańców - twierdzi Małgorzata Marszałek, rzecznik ADM.
Lokatorzy, żeby ogrzać mieszkanie, muszą zapłacić z góry - korzystają z tzw. liczników przedpłatowych. Przy minusowej temperaturze 100 zł starcza zaledwie na kilka dni. - To mają być mieszkania socjalne? - oburza się Papiewska. - Wszystkie opłaty to ponad 1000 zł miesięcznie. Staram się wieczory spędzać u rodziny albo znajomych, bo inaczej musiałabym za prąd zapłacić ponad 3 tys. zł.
Mieszkańcy nie skarżą się ani na lokalizację, ani na estetykę kontenerów. - Mieszkania są ładne - ocenia Papiewska. - Ale ostatnie tygodnie pokazały, że to nieocieplone buble, które nie nadają się do życia zimą.
Dlaczego kontenery zawiodły, gdy tylko temperatura spadła poniżej zera, co w naszych warunkach klimatycznych nie jest sytuacja nadzwyczajną.
Administracja odsyła do inwestora, którym jest Urząd Miasta. - Zawiadomiliśmy ich - informuje Marszałek. - Byli na miejscu i powiedzieli, że skontaktują się z projektantem. Kontenery są na gwarancji, więc jeśli doszło do jakichś błędów budowlanych, będą musiały zostać usunięte.
Okazuje się jednak, że mieszkańcy nie mają co liczyć na pomoc miasta. - Żadnych usterek tam nie ma - przekonuje wiceprezydent Grygorewicz. - Wszystkie wymogi prawa budowlanego zostały spełnione. Była kontrola i nie stwierdziła absolutnie żadnych niedociągnięć.
Kto jest więc winien wilgoci w mieszkaniach, braku wody i lodu na drzwiach i oknach? - Mieszkańcy - odpowiada Grygorewicz. - To wina błędów w eksploatacji. Nie dogrzewają i nie wietrzą pomieszczeń. Nic tam nie będziemy zmieniać. Budowaliśmy je biorąc pod uwagę nasze warunki klimatyczne, a więc także i mróz. Są doskonale przystosowane do takiej pogody, jaką mamy teraz.
Inwestycja przy ul. Kaplicznej kosztowała miasto 2 mln zł.
Źródło: Gazeta Wyborcza Bydgoszcz
Lech Kaczyński podpisał wyrok na lokatorów
Prezydent Lech Kaczyński podpisał w piątek nowelizację ustawy o ochronie praw lokatorów. Według znowelizowanej ustawy, prywatni właściciele lokali i budynków będą mogli łatwiej pozbywać się lokatorów.
Nowelizacja zawiera przepisy o tzw. „najmie okazjonalnym”, który umożliwia właścicielom wypowiedzenie najmu w ciągu 7 dni (!). Dodatkowo, nie będzie już konieczny wyrok sądu w sprawie eksmisji, a jedynie sądowa pieczęć nadająca żądaniu klauzulę wykonalności. Wówczas właściciel może już bezpośrednio wezwać komornika.
Ustawa przewiduje, że najemca będzie musiał złożyć oświadczenie, że jeśli nie wywiąże się z warunków umowy, wyprowadzi się na żądanie właściciela. Takie oświadczenie musiałoby być poświadczone przez notariusza. Ponadto lokator musiałby wskazać miejsce, w którym mógłby zamieszkać, a dysponent tego lokalu - wyrazić na to zgodę (jego podpis musiałby być poświadczony przez notariusza).
Jednak właściciel będzie mógł wyeksmitować lokatora nawet na bruk (choć teoretycznie powinno to być miejsce wskazane w umowie najmu). Lokatora nie będzie bowiem chronił słynny art. 1046 par. 4 kodeksu postępowania cywilnego, który nakazuje komornikowi wstrzymanie eksmisji “do czasu, gdy gmina wskaże tymczasowe pomieszczenie lub gdy dłużnik znajdzie takie pomieszczenie”.
Co w przypadku lokatorów komunalnych przejętych przez prywatnych nowych właścicieli? Nowi właściciele będą mogli zaoferować im „najem okazjonalny” pod warunkiem, że sami lokatorzy wskażą, gdzie się wyprowadzą w razie wypowiedzenia najmu. Jeśli nie będą dysponowali takim miejscem - nic ich nie będzie chronić przed bezdomnością, a właściciel nawet nie podpisze z nimi umowy najmu.
Podpisany przez prezydenta tekst projektu ustawy.
1 komentarz na temat Lech Kaczyński podpisał wyrok na lokatorów
Łódź: Mieszkańcy prywatnej kamienicy są od 16 dni bez wody
Od 16 dni lokatorzy prywatnej kamienicy przy ul. Żeromskiego 67 są pozbawieni wody.
Jej dopływ kazał odciąć właściciel posesji. Mieszkańcy są przekonani, że chce w ten sposób zmusić ich do opuszczenia kamienicy.
Wcześniej właściciel postanowił rozebrać położone przy budynku komórki, w których lokatorzy trzymali węgiel.
- Problemy z wodą zaczęły się w sobotę przed świętami - opowiada Małgorzata Kowalska, która od 24 lat mieszka na III piętrze domu. - Awarię usunięto dopiero w ostatni czwartek. Cieszyliśmy się, że chociaż Nowy Rok przywitamy już z wodą w kranach, bo całe Boże Narodzenie musieliśmy radzić sobie bez niej.
Tymczasem od hydraulika lokatorzy dowiedzieli się, że woda nie popłynie, bo właściciel zabronił włączyć jej dopływ.
- Nie wiem, jak długo jeszcze wytrzymamy - mówi Renata Piotrkowska, lokatorka z II piętra. - Wodę przynosimy w butelkach od znajomych z sąsiednich budynków, ale także tych z ul. Legionów i ul. Struga. A to wszystko dlatego, że nie chcę wyprowadzić się z córką z wyremontowanego za własne pieniądze mieszkania o powierzchni 50 mkw. do rudery o powierzchni 20 mkw.
- Przecież tych mieszkańców już dawno nie powinno tam być - mówi pełnomocnik właściciela. - Są dla nich przygotowane lokale zastępcze, do których powinni się wyprowadzić, zanim w budynku rozpocznie się generalny remont.
Na styczeń właściciel kamienicy zapowiedział już zrywanie dachu oraz stropów.
http://lodz.naszemiasto.pl
Skomentuj Łódź: Mieszkańcy prywatnej kamienicy są od 16 dni bez wody
Szamotuły - Zwrot nadpłaconych czynszów?
Lokatorzy mieszkań komunalnych i socjalnych w Szamotułach tracą cierpliwość. Ich walka o odzyskanie czynszów, które nadpłacili przez pierwsze 9 miesięcy roku przez bezprawne rozporządzenie burmistrza, trwa już wystarczająco długo. Nadzieję na poprawę sytuacji dał im prawie miesiąc temu wówczas jeszcze tylko pełniący obowiązki burmistrza Szamotuł Włodzimierz Kaczmarek. Obiecał, że sprawa znajdzie swoje rozwiązanie w ciągu 2 tygodni. Mijają kolejne tygodnie, Włodzimierz Kaczmarek jest już burmistrzem, a sprawa nadal nie została rozwiązana.
– Nie mamy już sił na walkę z urzędnikami – mówią zrezygnowani mieszkańcy. – Włodzimierz Kaczmarek obiecał, że sprawa zostanie załatwiona, a do tej pory nie ma efektów – mówi przedstawiciel szamotul-skich lokatorów Jerzy Wieliński. – Mamy żal do burmistrza, że ze sprawy czynszów zrobił tylko wyborczą obietnicę. Zbliżają się święta i liczyliśmy, że dzięki tym nadpłaconym pieniądzom będziemy mogli je godnie przygotować.
Emocje starają się studzić urzędnicy. Problemem jest jednak to, czy mieszkańcy po raz kolejny uwierzą w ich zapewnienia.
– Jesteśmy już w fazie przygotowywania pism do lokatorów, w których poinformujemy ich o naszej propozycji rozwiązania problemu – zapewnia dyrektor Zakładu Gospodarki Komunalnej w Szamotułach Witold Goszczyński. – W ciągu tygodnia wszystko będzie jasne. Szamotuły - Zwrot nadpłaconych czynszów? - czytaj dalej …
Bielsko-Biała: Protest lokatorów w Ratuszu
Cukierkową atmosferę, która zapanowała 17 listopada w bielskim ratuszu przy pożegnaniach radnego Janusza Okrzesika przerwało gwałtowne wtargnięcie intruzów z innego świata. To lokatorzy bielskich kamienic przypomnieli o swoim istnieniu. I weszli na mównicę…
Janusz Okrzesik złożył mandat bielskiego radnego w związku z objęciem funkcji prezesa klubu sportowego Podbeskidzie. Formalności stało się zadość na wczorajszej sesji rady miejskiej. Kres podziękowaniom, życzeniom, kwiatom i atmosferze „ogólnego zbratania” położyło wejście na mównicę przedstawicieli Komitetu Lokatorskiego „Pod Bezpiecznym Dachem”. Lokatorzy przypomnieli rajcom w swojej ciężkiej doli. O widmie eksmisji, rosnących o sto procent czynszach i poniżeniu. O tym, że ich mieszkania przeszły w prywatne ręce, przy braku – jak oceniają – należytej troski ze strony władz miasta. Czar prysł, gdy brutalna rzeczywistość dała znać o sobie.
– Działania Urzędu Miejskiego wobec mieszkańców Bielska-Białej, będących najemcami niektórych kamienic w centrum miasta, są bierne a nawet niekorzystne – zarzucała włodarzom miasta Alicja Murawska z Komitetu Lokatorskiego „Pod Bezpiecznym Dachem”. – Urzędnicy miejscy zamiast chronić obywateli swojego miasta są obojętni na ich trudną sytuację, a nawet działają na ich niekorzyść, co jest zachowaniem skandalicznym. Wykrywanie wszelkich nieprawidłowości w przejmowaniu majątku państwowego podejmują mieszkańcy kamienic, którzy dodatkowo obciążeni są ze strony urzędników groźbami odpowiedzialności karnej za publiczne i medialne dociekanie prawdy.
Prezydent Jacek Krywult nie znalazł słów, by dodać otuchy czy pocieszyć lokatorów. Umył od całej sprawy ręce, starając się dowieść, że to nie on ponosi winę za sytuację, w jakiej się znaleźli. Potem wrócił do znanej retoryki konfrontacji.
– W związku z tym, że uważamy, że państwo niejednokrotnie naruszyli naszą cześć i godność w sposób skandaliczny, jeszcze raz państwa wzywam do zadośćuczynienia, bo rozgłaszają państwo nieprawdziwe oszczerstwa – prezydent wykrzykiwał do lokatorów. Po chwili dodał: – A to, że prywatny właściciel podnosi czynsz, to przepraszam, nie miasto jest winne i miasto tu nie ma nic do gadania, miasto tutaj nie jest tu stroną. I za wszystkie ewentualne państwa kłopoty winienie prezydenta czy samorządu jest głębokim nieporozumieniem, a formy w jakich państwo to robicie, są nie do przyjęcia po prostu, będziecie państwo musieli za to odpowiedzieć. Bo za oszczerstwa się odpowiada – rzucił groźnie włodarz.
Od autora
Gdy prezydent skończył jeden z radnych PO zerwał się i zaczął bić brawo. Inni jednak nie podchwycili i aplauzu nie było. Ze smutkiem osunął się więc na krzesło. Na osłodę pozostanie mu, że to on zarabia ponad 5 000 zł na miesiąc, a pani Murawska tylko 700 zł. Taki mały, ludzki triumf nad biedą.
Źródło: www.super-nowa.pl