English | Deutsch
Zdjęcie pochodzi z blogu warszawa78.blox.pl

Historie lokatorów

Łochowska 38b: życie z katastrofą budowlaną

July 1, 2018 - 9:15 pm

Lokatorzy z ul. Łochowskiej 38b mają już dość. Od października czekają na lokale zamienne, a remont wykonywany przez prywatną właścicielkę coraz bardziej daje im się we znaki. Ostatnio robotnicy zlikwidowali podłogę we wspólnej łazience. Cudem nie doszło do tragicznego wypadku. Warunki są coraz trudniejsze, ale nie wiadomo kiedy wreszcie będą mogli zamieszkać w ludzkich warunkach.

Na zdjęciach poniżej m.in. stan wspólnej łazienki zastany pewnego wieczoru przez lokatorów (po naszej publikacji na Facebooku, drzwi zostały zabite gwoździami).

Oto film z wypowiedziami lokatorów:

wpadka20180701_15545520180701_16314820180701_15573020180701_155504

Skomentuj Łochowska 38b: życie z katastrofą budowlaną

Zapomniani lokatorzy z ul. Studziennej 5

April 23, 2018 - 8:17 am

20180422_134719Rodziny mieszkające w niezdatnym do zamieszkania budynku przy ul. Studziennej w dzielnicy Warszawa Wola nie mogą się doczekać lokali zamiennych.

Powiatowy Inspektorat Nadzoru Budowlanego wydał decyzję o natychmiastowym opróżnieniu budynku, jednak nie wiadomo kto ma wykonać tę decyzję, bo nikt nie zarządza budynkiem. Wydział Zasobów Lokalowych dzielnicy Wola odmówił mieszkańcom przyznania lokali zamiennych twierdząc, że nigdy nie był właścicielem budynku i że lokatorzy nie mają umów najmu.

Niektórzy mieszkańcy mieli przyznane decyzje kwaterunkowe jeszcze w latach 60′tych. Nie jest ich winą, że urząd nigdy nie potwierdził wskazań kwaterunkowych umowami najmu. Tego typu sytuacja niestety nie należy do wyjątków i o podobnych przypadkach informowaliśmy już Radnych Warszawy i Biuro Polityki Lokalowej prawie 10 lat temu.

Poniżej film pokazujący sytuację lokatorów.

20180422_13042920180422_13214520180422_13541520180422_133640

20180422_125735

Skomentuj Zapomniani lokatorzy z ul. Studziennej 5

Trwają prace Fenixa przy ul. Nowogrodzkiej 6a

March 31, 2018 - 12:09 pm

nowogrodzkaW środę 28 marca, Komisja Weryfikacyjna nakazała Miastu objęcie w zarząd trzech nieruchomości, w tym kamienicy przy ul. Nowogrodzkiej 6a. Pomimo, że kamienica powinna już niedług przejść w ręce Miasta, firma Jowisz (spółka-córka Fenixa) nadal prowadzi tam uciążliwe remonty. Wygląda na to, że chodzi o przekształcenie lokali tak, aby Miasto nie mogło tam z powrotem wprowadzić starych i nowych lokatorów.

Lokatorki zamieszkujące lokal nr. 1 cały czas żyją w strachu przed działaniami Fenixa. Mieszkają w tzw. kołchozie, czyli podzielonym mieszkaniu ze wspołdzielonym korytarzem i łazienką. Pomimo faktu, że w budynku jest wiele wolnych mieszkań, spółka postanowiła dokwaterować obcego mężczyznę do wolnego pokoju w tym samym mieszkaniu. Spółka posiadała klucz do wspólnego wejścia i pracownicy spółki mogli tam wchodzić przez dzień i noc. Ponieważ pracownik mieszkał bezumownie, oczywiście nie miałby prawa dalej zamieszkiwać po przekazaniu nieruchomości. W czwartek wyprowadził się.

W piątek mogliśmy na własne oczy obejrzeć nowy horror jaki zafundowano lokatorkom mieszkającym w tym lokalu. Na korytarzu jest teraz ściana z pustaków i widać, że tam gdzie był pokoj jest tylko gigantyczna dziura w podłodze. Pracownicy przebili dziury z pokoju do piwnicy. Takie niebezpieczne remonty trwają w obecności mieszkańców obok, po drugiej strony korytarza.

Dzień wcześniej spotkaliśmy się z przedstawicielami Miasta, aby uzyskać odpowiedzi na pytania dotyczące ponownego przejmowania nieruchomości. M.in. podnieśliśmy kwestię przekształcania mieszkań i co Miasto może zrobić z połączonymi mieszkaniami, gdzie remont nie został zakończony. Na Nowogrodzkiej wszędzie są niebezpieczne dziury, zdemontowano instalacje i windy i lokale nie nadają się do zamieszkania.

Niestety wygląda na to, że przez długi czas te mieszkania będą pustostanami. Dopóki nie będzie prawomocnych decyzji sądów, najprawdopodobnie Miasto nie będzie inwestować w remont zniszczonych mieszkań.

Fenix myśli zapewne, że może bezkarnie robić swoje, dlatego woli kontynuować dewastację mieszkań i dokonywać przekształceń przestrzeni tak, aby Miasto nie było w stanie na nowo wprowadzić lokatorów. Dopóki żadna instytucja nie jest w stanie nakazać zatrzymania prac budowlanych w tych nieruchomościach i nie wymyślono instrumentu prawnego aby to robić, firma niszczy budynki od środka, choć fasady są ładnie pomalowane.

20180330_140151_resizednoworodzka2

Skomentuj Trwają prace Fenixa przy ul. Nowogrodzkiej 6a

Wileńska 7 walczy ze zwrotem

March 18, 2018 - 11:27 pm

Lokatorzy kamienicy położonej przy ul. Wileńskiej 7 starają się zapobiec przekazaniu kamienicy w prywatne ręce. Z pomocą Komitetu Obrony Praw Lokatorów przygotowali wniosek do Komisji Weryfikacyjnej. Wniosek będzie mógł zostać rozpatrzony dzięki nowelizacji Ustawy o Komisji Weryfikacyjnej.

1 komentarz na temat Wileńska 7 walczy ze zwrotem

Pamięci Stefana, lokatora z ul. Stanisława Augusta 8

March 4, 2018 - 6:50 pm

21314380_1585480531472825_3091264494404367931_nZ dużym smutkiem informujemy o śmierci Stefana, jednego z lokatorów zamieszkałych przy ul. Stanisława Augusta 8. Stres związany z reprywatyzacją kamienicy i niepewnością jutra w znacznym stopniu przyczyniły się do pogorszenia jego stanu zdrowia. To już druga osoba zmarła od czasu reprywatyzacji kamienicy we wrześniu 2011 r. W reprywatyzację zamieszany był znany mecenas Jan Stachura, a brudną robotę czyściciela wykonywał Jacek Powsiński. Do tej pory dzielnica Praga-Południe przyznała mieszkańcom kamienicy tylko dwa lokale.

Na zdjęciu (po środku) Stefan podczas ostatniej manifestacji, w której brał udział - przed kamienicą przy ul. Skaryszewskiej 11.

Zachowajmy Go w pamięci!

Skomentuj Pamięci Stefana, lokatora z ul. Stanisława Augusta 8

Koszmar na ul. Lutosławskiego

February 11, 2018 - 2:15 pm

p1050931Nie ma żadnych konsekwencji po nielegalnej eksmisji na bruk. Nawet jeśli prowadzi do śmierci.

W dniu 15 lutego przed Komisją Weryfikacyjną ma się odbyć rozprawa dotycząca kamienicy przy ul. Lutosławskiego 9. Warto jednak zadać pytanie dlaczego – mimo tragedii, które się tam rozegrały - prokuratura nie zajęła się sprawą wcześniej?

Nie żebyśmy mieli jakiekolwiek złudzenia co do sposobu pracy Prokuratury. Ale jednak jeśli w sprawie Joli Brzeskiej ta skompromitowana instytucja mogła zasłaniać się twierdzeniem, że nie znaleziono sprawców, sprawa przy Lutosławskiego 9 była zupełna inna. Tu sprawcy byli doskonale znani. Ale nie dopatrzono się żadnego przestępstwa. A to już całkiem inny poziom kryminalnej bezczynności.

Spadkobiercy dawnego właściciela odzyskali kamienicę tuż po zakończeniu kapitalnego remontu. Za publiczne pieniądze, bo to Gmina wszystko wyremontowała (urzędnicy ciągle zapewniają, że to niemożliwe – jednak gdy tak jest wygodnie, dzieje się to bez żadnych przeszkód). Od tego czasu właścicielka i jej rodzina nielegalnie (bo bez wyroku sądu) eksmitowali co najmniej 3 lokatorów. Jeden zmarł na ulicy.

Zaczęło się od lokatora zamieszkującego pod numerem 5. Wyrzucony bez wyroku, bez komornika. Później właścicielka i jej rodzina nielegalnie wyrzucili Darka z trzeciego piętra. Pan Darek był niepełnosprawny. Policja nie pomogła. Poszedł na komendę i tam miał usłyszeć, że ma wyważyć drzwi i zmienić zamki. Tak też zrobił, ale w końcu nie mógł pilnować mieszkania przez 24 godziny na dobę. Wyrzucono jego rzeczy przez okno. Do dziś jest bezdomny.

Najbardziej nękano pana Marka. Marek Orłowski, lat 65 (na zdjęciu wyżej), mieszkał w budynku od lat. Sąsiedzi wspominają go jako przemiłą osobę. Miał zaawansowaną cukrzycę. Pewnego razu w kwietniu, jedna z sąsiadek widziała scenę, której do końca życia nie zapomni. Na ulicy leżał pan Marek. Według opowieści lokatorki, mąż i syn właścicielki kopali go w twarz i okradali go. Był cały pokrwawiony. Rodzina właścicielki miała wtedy ukraść od niego klucze do mieszkania, dowód osobisty oraz pieniądze.

Pan Marek nie miał kluczy, ale jego mieszkanie było otwarte. Nadal w nim przebywał, ale nie mógł już zamykać drzwi, bo nie miał klucza. Starał się tam dalej mieszkać, ale - jak mówi sąsiadka – właściciele wchodzili mu do mieszkania.

Parę tygodni później ponownie został dotkliwie pobity. Sąsiadka mówi, że tym razem biła go sama właścicielka. Miała uderzyć kilkukrotnie jego twarzą w drzwi. Inna sąsiadka, która wracała do domu po pracy widziała jego rzeczy wyrzucone na śmietniku. Drobne meble, ubranie, glukometr i paski do pomiaru cukru we krwi. Gdy przyszedł do swojego mieszkania, znalazł drzwi zamknięte. Już nie mógł do nich wrócić.

W lodówce w lokalu została insulina. Wezwano policję. Gdy przyjechali, szeptano im coś do ucha. Policja powiedziała sąsiadom, że trwa proces eksmisyjny wobec Pana Marka. Sąsiedzi uświadomili policjantów, że nawet jeśli tak jest, jeśli nie ma wyroku sądu i nie ma komornika, nie może być legalnej eksmisji.

To niestety nie pierwszy raz, gdy odbyła się tego typu eksmisja. I nie pierwszy raz na Żoliborzu, gdzie mówi się, że policja broni mafii. Sami także byliśmy przy takich próbach, np. w przypadku Luizy Podedworny, gdy policjant z Ochoty nam powiedział, że właściciel może robić, co chce i jeśli twierdzimy inaczej, nie wiemy o czym mówimy.

Pan Marek miał usłyszeć groźby, że jeśli pojawi się na ul. Lutosławskiego – nawet na ulicy – zostanie pobity. Bał się. Policja nic nie robiła. Wylądował na ulicy.

Parę tygodni później sąsiedzi spotkali go na ulicy. Jego stan zdrowia był bardzo zły. Cierpiał na stopę cukrzycową. Jego noga była opuchnięta i pokryta ranami. Wezwano karetkę i pan Marek spędził 2 tygodnie w szpitalu Bielańskim. Wysłano pismo w jego sprawie do prokuratury. Sprawa, jak można się spodziewać, została oczywiście umorzona.

Jak się okazało, osoby z lokalówki wiedziały, że był bezdomny. OPS mu pomagał i doskonale wiedział o jego sytuacji. Pan Marek czasami mieszkał w pustostanie, czasem na ulicy. Miał wprowadzić się do mieszkania, które zostało mu przyznane w połowie grudnia.

Nie dożył. W dniu 9 grudnia 2015 r. znaleziono jego zwłoki. Zmarł na ulicy.

Nie miał odpowiednich leków. Nie był leczony w szpitalu. Nie dostał lokalu tymczasowego. Po prostu spał na ulicy w opłakanym stanie i w końcu zmarł.

Choć istnieje przestępstwo nieumyślnego spowodowania śmierci, nikomu nie przyszło do głowy, aby postawić komukolwiek zarzuty, czy nawet zdobyć się na stwierdzenie, że coś poszło nie tak. Jesteśmy ciekawi, co z tym zrobi Komisja Weryfikacyjna.

Para lat temu wprowadzono do Kodeksu Karnego artykuł o nękaniu lokatorów. Stało się to bez jakiejkolwiek konsultacji z organizacjami lokatorskimi. Przyjęto puste przepisy, które nikogo nie chronią. Nie ma żadnych środków prawnych, aby lokatorzy mogli uzyskać natychmiastową pomoc w takich przypadkach, jak nielegalna eksmisja. Przestępstwo jest w kodeksie, jednak nękanie lokatorów ma miejsce na porządku dziennym. Jak ostatnio stwierdzili policjanci na pewnym komisariacie - „u nas policja i prokuratura podchodzą do tego inaczej”. Doskonale o tym wiemy.

W czerwcu 2017 r. Komitet zgłosił nękanie lokatorów w innym budynku. Dopiero kilka dni temu policja skontaktowała się z nami, żeby o tym porozmawiać. Widocznie po interwencji Komisji.

8 miesięcy? W przypadku konfliktu z agresywnymi właścicielami, nawet 8 dni to jest za późno. Lub 8 godzin. Po 8 godzinach właściciel może lokatora eksmitować, a nawet zamordować.

Codziennie lokatorzy z całego kraju starają się walczyć z czyścicielami kamienic. Zgłoszenia są ignorowane, a właściciele zdejmują dachy, zalewają mieszkania i nielegalnie eksmitują.

DOŚĆ!

Nie będziemy milczeć i udawać, że wszystko jest OK. I że nas satysfakcjonują medialne pokazówki. Domagamy się realnych zmian!

Na początek potrzebujemy nareszcie nowelizacji Ustawy o ochronie praw lokatorów w kierunku zwiększenia, a nie zmniejszenia praw lokatorów. Musi zostać wprowadzony jasny przepis zabraniający nielegalnej eksmisji i przewidujący konkretne dotkliwe kary. Nie żaden mandat, z którego właściciele będą się tylko śmiać. Prawo musi być skonstruowane tak, aby policja musiała być informowana o wszystkich egzekucjach komorniczych odbywających się w dzielnicy w danym dniu, a jeśli lokator czy sąsiedzi zgłoszą inną, nielegalną eksmisję, policja musi natychmiast interweniować i zatrzymać osoby odpowiedzialne za łamanie prawa. Nie tak jak teraz, gdzie policja po prostu współdziała z właścicielami w nielegalnych eksmisjach.

Niedługo zaprezentujemy konkretne propozycje. Nie chcemy żadnych wymówek! Nękanie lokatorów to jawne bezprawie w kryminalny sposób tolerowane przez prokuratury, sądy i policję!

Chcemy dowiedzieć się, jak to się stało, że w Warszawie pozwolono, aby człowiek zmarł na ulicy bez dachu nad głową. A przecież to nie pierwszy taki przypadek i nawet w tej chwili po ulicy tuła się jeszcze jedna ofiara nielegalnej eksmisji z tego samego domu – na granicy przeżycia.

Chcemy dowiedzieć się dlaczego nie ma żadnej kontroli nad policją, która nieraz dopuszcza się nękania lokatorów razem z czyścicielami. Bo jak inaczej można nazwać sytuację, gdy musimy pilnować godzinami lokatorki w ciąży, by bronić ją przed napaścią właściciela, a policjant przychodzi powiedzieć nam, że lokatorka nie ma żadnych praw! Wątpimy, że był po prostu ignorantem. Ten policjant był kolaborantem.

Chcemy zachować pamięć o Marku Orłowskim, kolejnej ofierze bezkarności czyścicieli kamienic. Kolejnej ofierze traktowania ludzi jak śmieci za przyzwoleniem władz, ofierze ignorancji i wspólnictwa instytucji państwowych i polityki opartej na PR-owych frazesach.

Podczas naszego protestu pod Pałacem Prezydenckim, uczcimy pamięć pana Marka. Minutą ciszy, ale i dalszą walką!

Protest odbędzie się w dniu 17 lutego o godz. 13:00 pod Pałacem Prezydenckim

2 komentarzy Koszmar na ul. Lutosławskiego

Lokatorzy z ul. Ząbkowskiej 12 boją się o swoją przyszłość

February 3, 2018 - 5:06 pm

zabkowska12Od prawie roku trwa budowa nowej inwestycji pod adresem Ząbkowska 14. Z powodu budowy zaczęły się problemy, takie jak pękanie ścian w kamienicy pod numerem 12. Kamienica frontowa przeszła rewitalizację w 2001 roku i przed budową była w stosunkowo dobrym stanie. Lokatorzy starali się alarmować i doprowadzić do zabezpieczenia zabytkowej kamienicy na czas trwającej po sąsiedzku budowy. Niestety nic nie zostało zabezpieczone i w miarę postępów budowy sytuacja sąsiedniej kamienicy stawała się coraz gorsza. Nie wiadomo dlaczego nie zatrzymano prac pod numerem 14, ale kiedy nie wiadomo o co chodzi…

Jak się dowiadujemy, Dzielnica postanowiła wypowiedzieć lokatorom umowy najmu. Zdaniem lokatorów problemy budowlane dotyczą tylko części kamienicy. Nikt ich jednak nie poinformował, jaki jest zakres problemów budowlanych wykrytych przez Powiatowy Inspektorat Nadzoru Budowlanego. Lokatorzy obawiają się teraz (prawdopodobnie słusznie), że Dzielnica wysiedli ich i że nie będą mogli już wrócić do wyremontowanych lokali.

Komitet Obrony Praw Lokatorów pragnię zwrócić uwagę na problemy lokatorów związane z rewitalizacją, remontami oraz gentryfikacją Pragi. Jest jasne, że nie ma dość zasobów mieszkaniowych w naszej dzielnicy (ani w całej Warszawie), aby starczyło na lokale zamienne dla wszystkich wysiedlanych lokatorów. Oprócz tego, według Ustawy o ochronie praw lokatorów, każdy lokator ma prawo wrócić do wyremontowanego lokalu/budynku. Na Pradze widać przykłady bardzo szybkich remontów zabytkowych kamienic wykonywanych przez prywatne firmy. Oczekujemy więc, że Miasto będzie w stanie wykonać prace remontowe równie szybko, nie zakłócając życia lokatorów.

W momencie, gdy lokatorzy niejednej kamienicy wymagającej pilnych remontów czekają na przydział lokalu zamiennego, Dzielnica zamierza pod przymusem wysiedlić lokatorów innych kamienic, aby przeprowadzić w nich rewitalizację. Wielu lokatorów woli pozostać w swoich mieszkaniach lub otrzymać gwarancję powrotu do swojego wyremontowanego lokalu.

Komitet Obrony Praw Lokatorów domaga się podjęcia działań zmierzających do zapewnienia lokatorom możliwości powrotu, gdy tego chcą i zaprzestania wysiedleń, szczególnie w obecnej sytuacji głodu mieszkaniowego w Dzielnicy.

Skomentuj Lokatorzy z ul. Ząbkowskiej 12 boją się o swoją przyszłość

Siedlecka 25: Starych drzew się nie przesadza!

January 20, 2018 - 11:23 pm

siedleckaProgram tzw. „rewitalizacji” staje się dla wielu lokatorów coraz bardziej kontrowersyjny. Jak już niejednokrotnie wskazywaliśmy Zakład Gospodarowania Nieruchomościami – na podstawie wytycznych Ratusza – lekceważy dążenie lokatorów do powrotu do zajmowanych wcześniej mieszkań. Zmienia się układ mieszkań, naszym zdaniem często niepotrzebnie. Mimo szumnych zapowiedzi o możliwości powrotu, mogą się one okazać nieprawdziwe, gdyż lokatorzy nie będą mogli wrócić do swoich dawnych mieszkań, bo te zostaną po prostu zmienione lub zlikwidowane.

W takiej sytuacji znajdują się lokatorzy z Siedleckiej 25. Nie chcą się wyprowadzać z tej kamienicy. Najstarsza osoba – Pani Aleksandra - ma 97 lat. Ciężko pracowała przez całe życie, przeszła przez koszmar na Pawiaku. Od wojny mieszka na Siedleckiej 25. W ostatnich miesiącach, pogorszył się jej stan zdrowia, m.in. pamięć, ale jest świadoma tego, co się dzieje wokół niej. Zna sąsiadów, którzy zawsze są dla niej mili, chodzi do kościoła tuż obok. Nie może wyobrazić sobie wyprowadzki.

Inni mieszkańcy podobnie. Pani Jadwiga ma 86 lat, mieszka na Siedleckiej od kilkudziesięciu lat. Jest sama. Jest bardzo związana z sąsiadami, którzy zawsze okazują sobie pomoc. Nie wyobraża sobie wyprowadzki. Mówi, że woli umrzeć.

Zachęcamy do obejrzenia krótkiego filmu z wypowiedziami mieszkańców ul. Siedleckiej 25. Wspierajmy ich! (dalsza część tekstu poniżej)

Niestety jest tak, że proces „rewitalizacji” ma najbardziej negatywny wpływ na osobę starsze, które spędziły czasem całe życie w jednej dzielnicy. Mają tam znajomych, znają okolicę. Inna grupa lokatorów, którzy bardzo silnie przeżywają wysiedlenie to ci, którzy bardzo wiele zainwestowali w remont swoich mieszkań. Ci ludzie często nie dostali żadnej pomocy ze strony ZGN-u i robili remonty na własny koszt. Dzięki takim lokatorom, budynki nie popadły w ruinę, a mieszkania zostały zachowane w dobrym stanie. W zamian za swój wysiłek ci lokatorzy mogą wszystko stracić.

Osoby starsze i samotne nawet nie wyobrażają sobie, jak urządzą się w nowym lokalu, gdzie często ich meble nawet się nie mieszczą. ZGN naciskał na jedną mieszkankę, aby przyjęła mieszkanie na Woli z malutkim aneksem kuchennym i łazienką. Bez miejsca na pralkę i inne meble, które ma na Siedleckiej. Na lokatorów często jest wywierana presja, aby przyjęli jakikolwiek lokal, nawet jeśli nie ma takiego samego standardu jak poprzedni – co według Ustawy o ochronie praw lokatorów w ogóle nie powinno mieć miejsca. Jednemu lokatorowi wskazano lokal bez C.O. i ciepłej wody. Na Siedleckiej C.O. zostało zainstalowane podczas poprzednich remontów.

Rzeczywistość jest taka, że przez fatalną politykę mieszkaniową uchwalaną przez Radę Miasta przez trzy kolejne kadencje nie zbudowano i nie wyremontowano wystarczającej liczby lokali komunalnych. A teraz się okazuje, że nie ma dokąd wysiedlić wszystkich lokatorów. Oprócz tych objętych rewitalizacją, są także osoby wysiedlone z powodu katastrofy budowlanej lub mieszkańcy oczekujący na lokale, m. in. z reprywatyzowanych zasobów.

Po tym, jak interweniowaliśmy w sprawie ul. Markowskiej 12 i 14 i Siedleckiej 25 (oficyna), władze Dzielnicy wycofały się z części wysiedleń. Rzecznik Dzielnicy powiedział dziś na spotkaniu, że około 100 mieszkań nie zostanie wysiedlonych po tej zmianie planów. Jest taż szansa, że ta liczba wzrośnie.

Oczywiście, kiedy są wysiedlenia, zawsze jest ktoś, kto chce zamieszkać gdzie indziej – bo zmieniła się wielkość rodziny, czy też wystąpiły inne przyczyny. Są też ci, którzy boją się zaprotestować, czy akceptują wszystko, co mówi ZGN. W przypadku Siedleckiej 25 ktoś przekonał przynajmniej jedną lokatorkę, że budynek zaraz będzie się jej walić na głowę, co oczywiście nie jest prawdą. W chwili obecnej nie ma żadnego zagrożenia budowlanego.

Co prawda, na zewnątrz spadł tynk i warto odnowić elewację. Są tam drewniane stropy, które warto zmienić, choć problemy występują tylko w kilku miejscach.

Wspomnieliśmy już o innym budynku – Siedlecka 25 oficyna. Tam chciano wysiedlić lokatorów, a ci się temu stanowczo sprzeciwili. I jakoś remont będzie się odbywać bez konieczności wysiedlenia mieszkańców. Ten budynek nie jest w lepszym stanie, niż budynek frontowy. Ale jeśli porównamy budynki objęte rewitalizacją z innymi w dzielnicy zobaczymy, że to nie stan budynku decyduje o tym, czy zostanie tam zrobiony kapitalny remont.

Siedlecka 25 (front) nie wymaga dużego remontu. W tej samej dzielnicy są budynki w o wiele gorszym stanie. Na początku mówiono, że będą wysiedlenia tylko z 3 piętra, gdzie będą remontowane stropy… ale teraz słyszymy, że cały budynek ma zostać wysiedlony.

Trzy kamienice dalej, na Siedleckiej 29, nie wysiedlają lokatorów. Ale remont tam także nie jest konieczny. Widać, że klatka schodowa jest bardzo ładna i całkiem niedawno zamontowano nowe okna i parapety i odmalowano klatki schodowe. Ale teraz konserwator zabytków mówi, że nie może być okien PCV i że muszą zostać zmienione na drewniane. Takie remonty są robione za nasze pieniądze, a w tym samym czasie na całej Pradze nadal są lokale bez C.O. i bez nowych okien.

W przypadku domu pod numerem 25, też zapisanego do Gminnej Ewidencji Zabytków, ma się zmienić układ mieszkań, a nawet ma zostać dobudowane piętro. To, że ZGN chce zmienić układ mieszkań ma bardzo duże znaczenie dla niektórych lokatorów.

Na Siedleckiej 25, 97-letnia Pani Aleksandra mieszka na ostatnim piętrze razem z córką i wnuczką. Są idealnymi mieszkańcami – nie zalegają z czynszem, mają czyste i zadbane mieszkanie. Tak jak inni, którzy chcą zostać. Są lokatorzy, którzy od lat dbali o swoje mieszkania.

Gdyby remont stropu wymagał ich wysiedlenia na krótki czas, to nie byłoby aż takiego problemu. Ale lokal ma zostać zmniejszony o 7 metrów, w związku z czym powrót może się okazać niemożliwy. Czasem słyszymy od przedstawicieli Gminy, że to jest koniecznie, że pewnie ktoś ma łazienkę na korytarzu, że trzeba utworzyć pełnowartościowe lokale. Ale w tym przypadku – tak jak w wielu innych, które widzieliśmy, tak nie jest. Nie ma żadnej potrzeby, by lokal został zmniejszony. Mieszkanie obok jest pełnowartościową kawalerką o powierzchni ok. 30 metrów.

Lokatorzy, których odwiedziliśmy chcą pozostać w budynku i nie ma żadnego powodu (oprócz biurokracji i nieludzkiego dążenia do gentryfikacji), by im na to nie pozwolić. Można sobie przecież wyobrazić, że na czas remontu przeniosą się piętro niżej.

Głównym problemem jest tu traktowanie ludzi jak żywego inwentarza, jak mebli (zgodnie z opisem samych lokatorów), które można po prostu wyrzucić. Biurokratyczna administracja tworzy estetyczne prezentacje w PowerPoincie, gdzie mówi się wiele o współczesnych standardach i pojęciach socjologicznych, o zaletach termomodernizacji… ale nie mówi się o skutkach wysiedlania ludzi.

Jeszcze parę miesięcy temu do wysiedlenia było ok. 400 mieszkań. Teraz o około. 100 mieszkań mniej. Domagamy się, aby absolutna większość lokatorów, którzy tego chcą mogła wrócić do swoich mieszkań. I nie chodzi o to, żeby im wmówić, że nie mają wyboru (co próbuje robić ZGN). Szczególnie starsi mieszkańcy zasłużyli na spokojne lata starości i powinni być beneficjentami poprawionego standardu rewitalizowanych budynków.

Komitet Obrony Praw Lokatorów będzie interweniować w tej sprawie i mamy nadzieję, że mieszkania będą mogły zostać uratowane tak, aby lokatorzy mogli nadal w nich mieszkać i dożyć w nich swoich lat.

1 komentarz na temat Siedlecka 25: Starych drzew się nie przesadza!

Problemy lokatorów zdeprywatyzowanych kamienic

January 13, 2018 - 10:07 pm

Komitet Obrony Praw Lokatorów pragnie zwrócić uwagę na problemy lokatorów kamienic, wobec których zapadły decyzje Komisji Weryfikacyjnej. Prezentujemy rozmowę z lokatorkami z trzech kamienic odebranych prywatnym właścicielom przez Komisję i nasze postulaty w artykule poniżej.

Jesteśmy świadomi uchwalonych przez Sejm poprawek do Ustawy o szczególnych zasadach usuwania skutków prawnych decyzji reprywatyzacyjnych dotyczących nieruchomości warszawskich, wydanych z naruszeniem prawa, w tym poprawek, które mają pomóc lokatorom z eksmisjami z kamienic podlegających weryfikacji. Jednak nadal występują poważne problemy, które muszą zostać rozwiązane.

Poniżej wymieniamy wstępną listę problemów i naszych postulatów.

1. Problem umów

Lokatorzy zwrócili naszą uwagę na fakt, że przedstawiciele dzielnicy Śródmieście wyrazili opinię, że nawet po ewentualnym wpisaniu m.st. Warszawy do księgi wieczystej przywróconej kamienicy, władze miasta niekoniecznie zamierzają przywrócić stare umowy i będą weryfikować dochody najemcy. W szczególnej sytuacji mogą się znajdować osoby z wypowiedzianymi umowami. Chcemy doprowadzić do przywrócenia najmu na starych zasadach na czas nieokreślony, bez żadnych innych wymagań i bez składania nowych wniosków lub konieczności spełnienia dodatkowych kryteriów metrażowych, dochodowych, itd. Uważamy cały czas, że Miasto naruszyło swoje obowiązki wynajmującego przekazując umowy najmu razem z budynkami. Poprzednio obowiązująca umowa musi zostać przywrócona nawet, jeśli została wypowiedziana przez prywatnego właściciela.

Rozumiemy, że intencją jednego z punktów nowelizacji Ustawy jest, aby lokatorzy powrócili do umów z Miastem, ale być może potrzebne są bardziej precyzyjne przepisy w sytuacji, w której Miasto próbuje się za wszelką cenę pozbyć lokatorów i korzystać w tym celu z każdej możliwej luki prawnej.

2. Problem zadłużenia

Ponieważ nowi właściciele często żądali kolosalnych czynszów, u wielu lokatorów powstało zadłużenie. Niekiedy niesłusznie naliczano zadłużenie na następców prawnych np. wobec córki Jolanty Brzeskiej. Stoimy na stanowisku, że w sytuacji, w której zapadła decyzja, że kamienica została zreprywatyzowanej z naruszeniem prawa, powstałe w wyniku tej sytuacji zadłużenie powinno zostać anulowane. Wiemy, że to nie stanie się automatycznie i będzie wymagało procesów sądowych, ale lokatorzy powinni otrzymać w tym zakresie wsparcie. Niestety lokatorzy często są zmuszeni ponosić ogromne koszty obsługi prawnej. Potrzebna jest zatem darmowa pomoc prawna oraz jakaś forma wsparcia od Ministerstwa Sprawiedliwości, tak aby wszystkie roszczenia wynikające z bezprawnej reprywatyzacji zostały anulowane.

Nie byłoby słuszne, gdyby odszkodowanie wypłacone lokatorom służyło tylko do zaspokojenia niesłusznych roszczeń takich osób, jak Marek M.

3. Problem uszkodzeń budynków i remontów

W kamienicy przy ul. Nowogrodzkiej 6a trwa jeszcze remont, który będzie miał nieodwracalne skutki (nadbudowa zabytkowej kamienicy). Wcześniej w trakcie tzw. „remontu” zostały zniszczone istniejące ściany, klatki schodowe. Nie powinno być tak, że prywatny właściciel zaczyna remont, a kamienica zostaje zwrócona do Miasta w takim stanie, że większość mieszkań nie nadaje się do wykorzystania. Kamienica powinna albo zostać wyremontowana do końca, albo właściciel powinien pokryć koszty remontu umożliwiającego korzystanie z budynku.

4. Odszkodowanie

Jedną z najgłośniejszych obietnic Komisji oraz Ministerstwa jest to, że lokatorzy zdeprywatyzowanych kamienic otrzymają odszkodowania. Oczywiście ważne tu są szczegóły. Nie wiadomo, jakie będą zasady przyznawania odszkodowania, czy będą jakieś limity, czy będą mieć zastosowania zwykłe przepisy Kodeksu Cywilnego itd. Uważamy, że są możliwe różne rodzaje odszkodowania: np. zwrot różnicy między czynszem podwyższonym, a komunalnym (nawet jeśli lokator mieszkał w innym budynku), zwrot kosztów prawnych ponoszonych w związku ze sprawami sądowymi, zwrot kosztów związanych z utratą zdrowia i odszkodowanie za straty moralne i psychiczne. Jednak biorąc pod uwagę praktykę sądownictwa w Polsce jest duża szansa, że te dwie ostatnie kategorie nie zostaną odpowiednio docenione i odszkodowania pokryją tylko te szkody, gdzie będzie można udowodnić konkretne materialne straty. W naszym przekonaniu to nie byłoby sprawiedliwe rozwiązanie. Uważamy, że oprócz odszkodowania za konkretne materialne straty każdy lokator zdeprywatyzowanych kamienic powinien otrzymać zryczałtowaną sumę odszkodowania.

To tylko najważniejsze z problemów. Warto zaznaczyć, że lokatorzy mają bardzo złe doświadczenia w kontaktach z Miastem oraz jego przedstawicielami i dlatego pojawiły się postulaty, by kamienice zostały przekazane Wojewodzie, a nie Gminie. Powodem jest brak zaufania, że Ratusz będzie działać w obronie interesów lokatorów. To na pewno wymaga dalszej dyskusji.

W związku z tymi problemami, chcemy spotkać się z przedstawicielami Komisji i władz samorządowych, aby upewnić się, że będą przestrzegane interesy lokatorów trzech zdeprywatyzowanych dotąd kamienic (oraz wszystkich, które zostaną zdeprywatyzowane w przyszłości).

Skomentuj Problemy lokatorów zdeprywatyzowanych kamienic

Urzędnicy nadal nie udzielają pomocy rodzinie Gosi z ul. Żółkiewskiego

December 4, 2017 - 10:39 am

gosiaGosia z ul. Żółkiewskiego od 2 lat czeka na lokal, który by nie stanowił zagrożenia zdrowotnego dla jej rodziny.

W mieszkaniu mieszka 7 osób, w tym 3-tygodniowe niemowle i dwójka dzieci i cierpią na różne dolegliwości związane z wilgocią i grzybem. Nie może już ogrzewać opałem ze względu na niedrożność kominów, z którą administracja nic nie robi. Ogrzewanie elektryczne kosztuje majątek. O nowym mieszkaniu nadal nic nie wiadomo, gdyż Praga-Południe twierdzi, że nie ma lokali.

Domagamy się niezawilgoconego lokalu ze sprawnym ogrzewaniem dla Gosi i jej rodziny! Jak słyszymy na Radzie Warszawy, Miasto planuje “wakacje czynszowe” dla użytkowników pracowni artystycznych. Domagamy się wakacji czynszowych dla Gosi!

Skomentuj Urzędnicy nadal nie udzielają pomocy rodzinie Gosi z ul. Żółkiewskiego

Top