English | Deutsch
Zdjęcie pochodzi z blogu warszawa78.blox.pl

Czy do Mieszkania Plus dopłacimy więcej niż do mieszkań komunalnych?

Opublikowane 25/02/18 o godz.21:55 w kategorii Publicystyka.
Nie radzisz sobie z urzędnikami lub prywatnym właścicielem i potrzebujesz naszej pomocy? Skontaktuj się z nami!

Dopłaty do Mieszkania Plus w Warszawie mogą sięgnąć nawet do 8 zł za metr. Tymczasem dopłaty do mieszkań komunalnych w 2017 r. (naszym zdaniem zawyżone!) wynosiły 4,7 zł.

W ciągu ostatnich dni kilkukrotnie publikowaliśmy informacje o dopłatach do zasobów Mieszkanie Plus. Dokładne ustalenia dotyczące poziomu dopłat nie zostały jeszcze dokonane. Możemy więc jedynie komentować to, co zostało opublikowane w prasie. Jak podano, dopłaty do Mieszkania Plus w Warszawie mogą wynosić nawet 400 zł za 50-metrowe mieszkanie. To 8 zł za metr. Dla porównania, dopłaty do istniejących zasobów komunalnych wynoszą obecnie 4,7 zł i będą spadać w kolejnych latach (w związku z zakończeniem kosztownych rewitalizacji).

Nie da się tego pozostawić bez komentarza. Niepokój budzą zarówno same założenia programu Mieszkanie Plus, jak i całej ideologii kierującej polityką mieszkaniową w Polsce.

Nieraz w ciągu ostatnich 6-7 lat konfrontowaliśmy się z ideologią niezwykle rozpowszechnioną wśród polityków (niezależnie od opcji), biznesmenów, oraz zwolenników wolnego rynku. Ludzie wyznający tę ideologię pragną stygmatyzować mieszkalnictwo komunalne i prowokować społeczny opór wobec rozwiązań tego typu. Jednym z głównych argumentów zawsze było twierdzenie, że mieszkalnictwo komunalne „nie jest opłacalne”, że nie pokrywa kosztów swojego utrzymania i że trzeba do niego dopłacać.

Opierając się na tej ideologii, instytucje państwowe, przede wszystkim Ministerstwo Infrastruktury, od lat starały się uchwalić nowe prawo zmierzające do zwiększenia rentowności mieszkalnictwa komunalnego.

Z ust Sekretarza Stanu w Ministerstwie Infrastruktury Kazimierza Smolińskiego słyszymy, że „nie ma społecznego przyzwolenia” na dotowanie mieszkalnictwa komunalnego. Musimy więc zapytać: czy jest społeczne przyzwolenie na przeznaczanie znacznie większych środków z publicznej kasy na fundowanie zysków deweloperów realizujących inwestycje dla bardziej zamożnych mieszkańców?

Pytanie należy postawić właśnie teraz, gdy dyskusja na ten temat trwa w Sejmie (choć podejrzewamy, że decyzja została już dawno podjęta w sposób nieformalny).

Przedstawimy sytuację na podstawie przykładu Warszawy ponieważ dobrze znamy sytuację w tym mieście. Tak się składa, że Laura i Jakub z Komitetu Obrony Praw Lokatorów aktywnie uczestniczyli pod koniec 2017 r. w opiniowaniu Wieloletniego Programu Gospodarowania Mieszkaniowym Zasobem m.st. Warszawy na lata 2018-2022. W tym celu odwiedziliśmy posiedzenia Komisji ds. Rozwoju Gospodarczego przy Radzie Warszawy. Zaprezentowane zostały stanowiska różnych organizacji. Ewa Kościuch-Manandhar z organizacji Warszawiak na Swoim zaprezentowała bardzo cenne analizy. To jest stowarzyszenie, które ma trochę inne cele niż Komitet, choć widać, że wiele uwag było wspólnych.

Zarówno to stowarzyszenie, jak i wiele innych bardzo poważnie traktują kwestię gospodarowania nieruchomościami w Warszawie. Ich zdaniem koszty administrowania i remontowania nieruchomości przez Zakład Gospodarowania Nieruchomościami są zawyżone. Strona społeczna od lat podnosi kwestię kosztów gospodarowania zasobami mieszkaniowymi i wskazuje na to, że można to robić taniej i bardziej efektywnie. To istotna kwestia zważywszy, że Miasto od lat twierdzi, że zasoby komunalne nie są rentowną formą mieszkalnictwa. Jednak dobre gospodarowanie tymi nieruchomościami mogłoby się przyczynić do zmniejszenia kosztów utrzymania i związanego z tym marnotrawstwa publicznych pieniędzy. Te środki mogłyby zostać wykorzystane na inne cele. Ten temat może posłużyć za kanwę do innego artykułu. Na chwilę obecną niech wystarczy stwierdzenie, że kwestia dopłacania do mieszkalnictwa publicznego jest ulubionym tematem polityków i przedstawicieli Miasta, choć prawdziwe przyczyny zawyżonych kosztów utrzymania nie są przez nich nawet rozpoznane.

W Wieloletnim Programie Gospodarowania Mieszkaniowym Zasobem m.st. Warszawy na lata 2018-2022 czytamy:

„Celem prowadzonej polityki czynszowej jest dążenie do zmniejszenia różnicy pomiędzy kosztami utrzymania zasobu mieszkaniowego a dochodami z czynszu.”

Jak napisaliśmy wyżej, społecznicy i Miasto różnią się w ocenie rzeczywistych kosztów utrzymania zasobu mieszkaniowego. Także wiarygodność użytych danych nie jest oczywista. Jednak przy założeniu, że statystyki kosztów utrzymania zasobu mieszkaniowego w porównaniu do dochodów z czynszu są prawidłowe i przy założeniu, że Miasto nie ma żadnego interesu w tym, aby wykazywać mniejszą różnicę, niż w rzeczywistości, warto wskazać na statystyki Biura Polityki Lokalowej.

Na stronie 68 Wieloletniego Programu Gospodarowania czytamy:

Średni koszt utrzymania zasobu mieszkaniowego miesięcznie […] kształtuje się w latach 2013-2017 od 8,47% zł/m2 w 2013 r. do 10,18 zł/m2 w 2017 roku. W porównaniu ze średnimi dochodami z czynszu, dane te kształtują się następująco:

wykres-doplaty1

Jak należy to rozumieć? Niskie dochody z czynszów wynikają z rozmaitych obniżek technicznych, a wysokie koszty utrzymania zasobów tłumaczy się m.in. faktem, że zawierają koszt remontów i znacznie wzrosły od 2013 roku.

Tak więc opierając się na tych statystykach można stwierdzić, że Miasto (czyli my, podatnicy) dopłacamy do mieszkań dla najuboższych w Stolicy maksymalnie 4,7 zł za metr. Należy pamiętać, że Miasto planuje redukcję kosztów utrzymania lokali do 2022 roku. Planowane docelowe koszty utrzymania mają wtedy wynieść 9,4 zł za metr (czyli o 78 gr mniej niż dziś). Dodajmy, że do 2022 r., nowi lokatorzy zarabiający powyżej kryterium dochodowego będą płacić wyższy czynsz. Więc bardzo możliwe, że w 2022 roku dopłaty do mieszkalnictwa komunalnego będą wynosić nawet mniej niż 4 zł za metr (choć nie można tego dokładnie przewidzieć).

Niech czytelnik zastanowi się nad tymi danymi. Mieszkalnictwo komunalne i socjalne, to zasoby dla ludzi o dochodach mniejszych, niż przeciętne. Przy obecnie obowiązujących kryteriach dochodowych, dwie osoby zarabiające najniższe wynagrodzenie nie będą mogły nawet kwalifikować się do najmu takiego mieszkania.

Co innego Mieszkanie Plus. Założeniem tego programu ma być spełnienie potrzeb lepiej zarabiających. Nie ma ustalonego limitu dochodowego, a tylko „preferencje”. Osoby mieszkające w Warszawie i zarabiające 3000 zł, albo nawet 4000 zł z parą dzieci są potencjalnymi beneficjentami.

Nie chcemy powiedzieć, że ci ludzie nie zasługują na tanie mieszkania, nawet z dopłatą. Zależy nam na tym, by każdy miał dach nad głową i aby była pomoc dla osób, których nie stać na zaspokojenie swoich potrzeb mieszkaniowych na wolnym rynku. Trzeba jednak spojrzeć na liczby.

Osoba naprawdę mało zarabiająca może liczyć na 4,7 zł dopłaty z metra. Bez prawa do przekształcenia mieszkania we własność i z mniejszymi prawami w zakresie dokwaterowywania innych członków rodziny (za udostępnienie lokalu członkom rodziny bez zgody właściciela może grozić wypowiedzenie umowy najmu, nawet w sytuacji ratowania bliskiej osoby po eksmisji, rozwodzie, utracie zdrowia, itp.).

A teraz weźmy jako przykład osobę, która zarabia najprawdopodobniej dwa razy tyle. Czy jest zasadne dopłacać do tego zasobu nawet do 8 zł za metr? Żeby później był to zasób prywatny? A, co najważniejsze, żeby fundusze inwestycyjne mogły płacić wyższe dywidendy inwestorom.

Sprawy prezentowane są więc tak: nie ma „społecznego przyzwolenia” na finansowanie ludzi najbiedniejszych, bo rzekomo Polacy są z natury oszustami i mieszkają tam sami „bogaci”. Nie szkodzi, że brak danych na ten temat, bo przecież Ustawa o ochronie praw lokatorów nie przewiduje możliwości sprawdzania dochodów osób już posiadających komunalne umowy najmu. Natomiast będą sprawdzane dochody nowych lokatorów – tych, których mieli dochody bardzo niskie (bo nieco wyższe, niż 1600 zł od osoby). Ci, którzy będą przekraczać kryteria dochodowe zapłacą więcej - nawet do 8% stawki odtworzeniowej (obecnie w Warszawie ok. 38 zł za metr). Z drugiej strony będą wprowadzone dopłaty może nawet dwukrotnie wyższe (bo była mowa nawet o 8 zł za metr) dla osób bardziej zamożnych. Nie chcę nazwać ich „bogatymi”, ale prawdę mówiąc, jeśli przedstawiciele rządu twierdzą, że mieszkańcy zasobów komunalnych są „bogaci”, dlaczego nie korzystają z tego słowa, by opisać ludzi, którzy zarabiają więcej? Oczywiście dopłaty są tak naprawdę po to, aby wypłacić dywidendy inwestorom i deweloperom (czy oni są bogaci?).

Taką politykę musimy niestety nazwać po imieniu: to korzystanie z pieniędzy publicznych, aby zadowolić deweloperów i klasę średnią aspirującą do posiadania własności. Wykorzystywanie budżetu by zwiększyć majątek klasy średniej i naprawdę bogatych i przenoszenie kosztów na ludzi najmniej zamożnych to już esencja nieakceptowalnej społecznie polityki.

Gdy atakujemy rządzącą ideologię, często traktuje się nas jak kogoś, kto „nie rozumie zasad gospodarki” i „żąda czegoś nierealnego”. „Skąd mają być pieniądze na budowę tyle mieszkań komunalnych?” „Jak możemy utrzymywać zasoby komunalne, jeśli nie ma środków z czynszu?” - mówią. Warto tu podkreślić, że wiele razy słyszeliśmy to samo z ust urzędników czy od osób zajmujących się polityką mieszkaniową, w tym od Joanny Erbel. Według nich, jeśli jest więcej droższych zasobów mieszkaniowych typu TBS czy Mieszkanie Plus, dochody pochodzące z tych zasobów będą mogły zostać wykorzystane na budowę nowych zasobów dla najuboższych.

W zasadzie zgadzamy się, że tak powinno być. Przeznaczanie pieniędzy z bardziej „zyskownych” form mieszkalnictwa na rozwój infrastruktury dla potrzebujących wydaje nam się normalne. Jednak ostatnie wiadomości przekazywane przez Resort pokazują, że ten segment (Mieszkanie Plus lub w terminologii programu Mieszkania 2030, segment D), najprawdopodobniej nie przyniesie budżetowi nic oprócz kosztów. Dla jednego mieszkania w tej kategorii, dopłaty mogą równać się dopłatom nawet za 2 mieszkania komunalne. A zyski zostaną odprowadzone m.in. do osób prywatnych.

Jak możesz pomóc?

2 Komentarzy

Dodaj swój komentarz

  1. Komentarz napisany przez alina dnia 26/02/2018 o godz. 15:08.

    Przerażająca jest beztroska i bezmyślność urzędników zajmujących mieszkaniami na wynajem: komunalnymi i przyszłym zasobem Mieszkanie Plus.

  2. Komentarz napisany przez marian dnia 12/05/2018 o godz. 20:28.

    Publikujecie bezrefleksyjnie dane miasta. Miasto zarządza za 16,7 zł/mies/m²
    WM i również spółdzielnie zarządzają za około 5zł. Publikowane przez miasto dane są uśredniane powoduje takie wyniki. Miasto nie dopłaca do mieszkań, dopłaca do swojego zarządu. WM otrzymują od miasta średnio 5,15zł a lokatorzy płacą 7,52zł, różnicę miasto zatrzymuje. Warszawiak na Swoim prezentował te wyniki na Komisji Rozwoju. Rocznie miasto marnuje 200mln na zarządzanie przez ZGN. Wpisujecie się w narrację urzędników, “komunalni dostali mieszkania darmo płacą grosze i demolują mieszkania”. STATYSTYKI MIASTA TO PO PROSTU FAŁSZERSTWO Chętni mogą znaleźć dokładne wyliczenia na stronie http://www.warszawiaknaswoim.cba.pl

Dodaj swój komentarz


Top